Nikt nie pomógł, gdy Adrien Cole zsunął się z mostu i miał zamiar wpaść do rzeki poniżej.

Nikt nie pomógł, gdy Adrien Cole zsunął się z mostu i miał zamiar wpaść do rzeki poniżej.

Adrien wytrzymał jego spojrzenie.

„Kim jesteś?” – zapytał.

Mężczyzna odwrócił się w stronę drzwi, zatrzymując się na chwilę, by odpowiedzieć.

„Ktoś, kto dopilnuje, żeby ta sprawa pozostała zamknięta”.

A potem wyszedł.

Drzwi zamknęły się z trzaskiem.

Adrien odetchnął.

Nie z ulgą.

Zrozumieniem.

To było coś większego niż Robert.

O wiele większego.

Po drugiej stronie korytarza Emily obserwowała, jak mężczyzna wychodzi z pokoju Adriena i rozmawia krótko z drugim, po czym obaj znikają w korytarzu.

Dopiero gdy zniknęli, pozwoliła sobie na normalny oddech.

Jej ręce się trzęsły.

Nie z

Strach.

Z rozpoznania.

Bo wiedziała dokładnie, jacy to mężczyźni.

A tacy jak oni nie rozwiązują drobnych problemów.

back to top