Moja córka szepnęła, że ​​moja nowa żona podaje jej lekarstwo na sen. Zainstalowałem kamery i to, co zobaczyłem, zniszczyło naszą rodzinę, ale uratowało moje dziecko.

Moja córka szepnęła, że ​​moja nowa żona podaje jej lekarstwo na sen. Zainstalowałem kamery i to, co zobaczyłem, zniszczyło naszą rodzinę, ale uratowało moje dziecko.

Larisa roniła łzy, które po prostu wycisnęła, by uzyskać pożądany efekt. „Staram się na wszelkie możliwe sposoby znaleźć sposób na nawiązanie kontaktu z twoją córką, ale ona nie chce niczego słuchać. Nawet odmówiła pójścia dzisiaj do szkoły. Ignoruje wszystko, co próbuję. Naprawdę nie daję sobie rady, jest mi tak ciężko. Zwłaszcza kiedy wyjeżdżasz. Nie wiem już, co robić”.

„Nie martw się” – powiedział. „Porozmawiam z nią, jak wrócę. Słońce będzie piękne”.

Larisa poczuła, jak napięcie w jej ciele trochę ustępuje. „Wiem, że zrobisz wszystko, kochanie” – powiedziała, a jej głos stał się nieco łagodniejszy. „Po prostu nie wiem, jak długo będę w stanie to znieść”.

„Słońce będzie dobre” – odpowiedział pewnie Oleg i pożegnali się.

Odkładając słuchawkę, Larisa westchnęła, a na jej twarzy pojawił się dawny, napięty uśmiech. Wstała z sofy i poszła do pokoju Sofii. Drzwi były lekko uchylone, a Larisa zobaczyła dziewczynę leżącą na łóżku z zamkniętymi oczami.

„Dzwonił twój ojciec” – uśmiechnęła się szeroko, zauważając, jak twarz Sofii lekko zbladła. „Rozmawiałam z twoim lekarzem” – powiedziała Larisa, powoli podchodząc do łóżka. „Musisz brać witaminy. Nie chcesz znowu czuć się źle, prawda?” Sofia siedziała nieruchomo, a w jej oczach malowało się zmęczenie. Powoli wzięła tabletkę, wiedząc, że Larisa nigdy nie weźmie…

Obwiniać ją za to, co się stało. Po połknięciu tabletki zamknęła oczy i po kilku minutach zasnęła.

Larisa stanęła nad łóżkiem i uśmiechnęła się, zostawiając szklankę na stoliku nocnym. Teraz, gdy wszystko było już gotowe, Larisa poszła do sypialni, zamykając za sobą drzwi. Sięgnęła po telefon i wybrała numer. „Cześć, kochanie” – powiedziała, bawiąc się włosami, stojąc przed lustrem. „Kucharka wyszła. Dałam dziewczynie tabletki nasenne. Czekam na ciebie”. Jej głos brzmiał figlarnie, niemal z pokusą.

Po namiętnej nocy, gdy oboje już odpoczywali w łóżkach, Mark zwrócił się do niej. „Słuchaj, musimy coś zrobić z tą dziewczyną” – powiedział, patrząc na Larisę. „W przeciwnym razie, w razie śmierci twojego męża, spadek przypadnie jej, a ty będziesz musiała ją znosić. Nie chcesz tego, prawda?”

„Masz rację, nie myślałam o tym” – powiedziała Larisa, cicho przewracając się na bok.

„No cóż, będę na dyżurze w szpitalu” – kontynuował Mark, lekko się uśmiechając. „Coś wymyślę. Na pewno znajdziemy rozwiązanie”.

Kiedy Oleg wrócił z podróży służbowej, w domu panowała cisza. Czuł ulgę, że w końcu wrócił, ale jednocześnie ogarniał go niepokój. Nie mógł przestać myśleć, że coś jest nie tak między jego córką a Larisą.

back to top