Oleg wrócił późno. Dzień był długi i ciężki. Kiedy wszedł do kuchni, powitała go cisza. Zwykle w tym momencie słyszał śmiech córki, jej odgłosy w kuchni, a przynajmniej jej głos, ale teraz kuchnia była pusta. Larisa siedziała przy stole, jak zawsze, z filiżanką herbaty w dłoniach.
„Kochanie, tak bardzo za tobą tęskniłam” – powiedziała, wstając z krzesła i przytulając go. Oleg odwzajemnił uścisk, ale jego myśli błądziły gdzie indziej. „Dlaczego Sofia nie jadła obiadu?” – zapytał, patrząc na pusty stół.
Larisa westchnęła. „Znowu się na mnie obraziła” – powiedziała cicho.
Poszedł na górę do pokoju Sofii. Zatrzymał się na chwilę przy jej drzwiach, nasłuchując. W ciszy usłyszał, jak czyta. Zapukał. „Kochanie, to ja” – powiedział. Usłyszał głos córki z wnętrza i po jej pozwoleniu otworzył drzwi.
W pokoju Sofii panował półmrok. Dziewczynka siedziała na łóżku, zwinięta w kłębek, czytając książkę. Podszedł do niej i usiadł na brzegu łóżka. „Co się stało? Czemu nie zjesz obiadu?” – zapytał, starając się nie brzmieć zbyt surowo.
Sofia odwróciła się do niego, a on zauważył, że jej oczy były zaczerwienione od łez. Dziewczynka nic nie powiedziała, tylko przytuliła go, przyciskając głowę do jego piersi. „Tato, nie chcę, żeby Larisa odbierała mnie po szkole” – wyrwało jej się, a w jej głosie słychać było ból.
„Ale kochanie, mam dużo pracy” – odpowiedział, głaszcząc ją po głowie. „Ja też chcę spędzać z tobą czas, ale rozumiesz…”
Sofia odsunęła się, a jej twarz wykrzywił grymas rozczarowania i bólu. „Całkowicie przestałeś na mnie zwracać uwagę” – wyszeptała. Odwróciła się na łóżku i, zakopując się w poduszce, zaczęła płakać. „Nie mogę już. Jestem zmęczona, tato”.
Czuł, jak jej słowa go przebijają. Nie był na to gotowy i w tej chwili nie miał siły, by podejść i ją przytulić. Siedział i patrzył na córkę, jakby stała się dla niego kimś obcym. „Wybacz mi” – powiedział cicho, ale to nie wystarczyło.
„Nawet nie rozumiesz, co się ze mną dzieje” – mruknęła, nie podnosząc głowy. „Ona mnie nienawidzi, ale ty nadal nie rozumiesz”.
Następnego ranka, kiedy Sofia się obudziła, w pokoju panowała cisza. Kiedy zeszła do kuchni, zobaczyła Larisę siedzącą przy stole i popijającą kawę. „Dzień dobry” – powiedziała Larisa, ale Sofia nawet nie została uhonorowana. „Gdzie tata?” – zapytała dziewczynka, nie kryjąc niepokoju.
Larisa odstawiła kubek. „Wyjechał służbowo na kilka dni” – powiedziała z wyraźną irytacją.
Sofia poczuła, jak jej smutek znika. Wiedziała, że praca ojca zawsze zabierała jej dużo czasu, ale i tak za każdym razem czuła się porzucona. „Znowu?” – wykrzyknęła dziewczynka, nie potrafiąc ukryć urazy.
Larisa, nie odrywając wzroku od telefonu, stłumiła westchnienie. „Tak, znowu” – powiedziała zirytowana. „On pracuje. Coś ci się nie podoba?”
Sofia poczuła, jak coś ściska ją w piersi. Nie mogła znieść obojętności Larisy. „Bez ciebie byłoby nam lepiej!” – krzyknęła, nie tłumiąc emocji.
Larisa spojrzała na nią, lekko unosząc brwi, ale nie powiedziała ani słowa. Sofia odwróciła się i wybiegła z kuchni.
Larisa siedziała na kanapie, gdy zadzwonił dzwonek. Na ekranie pojawiło się imię Olega. „Tak, kochanie” – powiedziała do telefonu, udając troskę i zdenerwowanie. „Wszystko w porządku?”
„Jak Sofia? Wszystko w porządku?” – usłyszał głos Olega.
Leave a Comment