„Witia, zrozum, nic nie można odwrócić” – powiedziałem mu spokojnie. „Dokonałeś wyboru. Zniszczyłeś naszą rodzinę. Nie mogę ci już ufać i nie chcę”.
Paradoksalnie
Zdrada Wiktora dodała mi sił. Dzięki wsparciu Galiny Pietrowna i moich kolegów zaczęłam przyjmować prywatne zlecenia na zabiegi medyczne. Początkowo były to drobne prace dorywcze – zastrzyki, opatrunki, konsultacje. Po pracy jeździłam do pacjentów do domów, zmęczona, ale szczęśliwa, że mogę trochę dorobić.
Stopniowo zleceń przybywało coraz więcej. Zrozumiałam, że muszę się rozwijać, otworzyć własny gabinet. Ale skąd wziąć na to pieniądze?
Oszczędzałam każdy grosz. Dorabiałam na dodatkowe zmiany. Studiowałam informacje o kredytach dla małych firm. Podzieliłam się swoim marzeniem z Galiną Pietrowna. „Chcę otworzyć własny gabinet” – powiedziałam – „ale nie mam pieniędzy”.
Słuchała uważnie, a potem powiedziała: „Iroczka, masz wiedzę. Masz doświadczenie. Masz ręce, które leczą. A pieniądze to żywa istota. Najważniejsze to zacząć”.
Te słowa mnie zainspirowały. Postanowiłam zaryzykować. Wziąłem wszystkie oszczędności i wynająłem odpowiedni pokój. Wymagał remontu, ale się nie bałem. Wszystko zrobiłem sam – pomalowałem ściany, położyłem linoleum, zainstalowałem nową instalację wodno-kanalizacyjną. Koledzy pomogli mi z wyposażeniem. Ktoś dał mi stary stół lekarski, ktoś inny aparat do fizjoterapii.
Pokój był mały, ale czysty i jasny, w którym znajdowało się wszystko, co potrzebne do pierwszej pomocy. Powiesiłem na drzwiach tabliczkę z napisem „Gabinet Lekarski”. Czułem się szczęśliwy i dumny. Udało mi się. Udało mi się pokonać wszystkie trudności i rozpocząć nowe życie.
Pierwsi pacjenci przychodzili z polecenia znajomych. Byli zadowoleni z mojego profesjonalizmu, umiejętności słuchania i wspierania. Stopniowo wszyscy mieszkańcy dzielnicy dowiedzieli się o moim gabinecie. Ludzie z różnymi problemami zaczęli się do mnie zgłaszać. Pracowałem od rana do wieczora, nie szczędząc sił.
Moja sytuacja finansowa się poprawiła. Mogłem wysłać Kirilla na obóz letni. Nie czułem się już biedny i nieszczęśliwy. Zyskałem niezależność finansową i pewność siebie.
Pewnego razu, spacerując z Kiryłem po parku, zobaczyłem Wiktora. Siedział sam na ławce, przygnębiony i postarzały. Spojrzał na mnie, ale odwróciłem wzrok. Nie miałem mu nic do powiedzenia. Spojrzałem na Kiryła i uśmiechnąłem się. Odpowiedział mi uśmiechem. Złapaliśmy się za ręce i poszliśmy dalej, by poznać naszą nową…
Leave a Comment