„No cóż, były jakieś dokumenty o pieniądzach… wiesz, tata zawsze uwielbiał liczyć swoje pieniądze. Myślałem, że jak go trochę przestraszę, to się zawstydzi i wróci” – wyjaśnił Kirill, patrząc na mnie z nadzieją.
Wstrząsnęła mną zgroza. „Znalazłeś coś na jego służbowym komputerze?”
„Tak. I wysłałem to na maile, które tata miał w korespondencji. Jego szef też tam był”.
Wykrzyknąłem cicho, przerażonym głosem: „Kirill, co ty zrobiłeś?”
Kirill zmarszczył brwi. „Ale ja chciałem ci pomóc! Żeby wrócił!”
„Kochanie, nie możesz pomóc w ten sposób! Trzeba było ze mną porozmawiać, zanim cokolwiek zrobiłeś. Teraz nie wiemy, jakie będą konsekwencje” – powiedziałem, czując, jak nogi się pode mną uginają.
Nie mogłem spać tej nocy. Czułem się osaczony. Z jednej strony byłem zły na Victora za jego zdradę. Z drugiej strony, nie chciałam, żeby stracił pracę, żeby stał się wyrzutkiem z powodu naiwnego czynu naszego syna. Choć sprawił mi tyle bólu, wciąż był ojcem Kiryła.
Tydzień po tym, jak Kirył dokonał swojego czynu, zadzwonił Wiktor. Jego głos był pełen łez i rozpaczy.
„Irina” – wyszeptał i nie było w nim śladu pewności siebie, z jaką kiedyś ogłaszał odejście. „Bardzo mi przykro”.
Poczułam dreszcz na plecach. Nie chciałam słuchać o jego problemach. Miałam ich aż nadto. Ale coś we mnie, jakaś dawno zapomniana litość, kazała mi milczeć i słuchać.
„Co się stało?” – zapytałam sucho.
Wiktor stłumił szloch. „Wszystko… wszystko wyszło na jaw”.
Udawałam, że nic nie wiem.
„Zwolnili mnie, Irina. Z hukiem. Teraz nie mam pracy, pieniędzy, niczego. Moje imię… jest na ustach wszystkich. Wszyscy wiedzą, kim jestem”. Jego głos się załamał.
Poczułam falę mdłości.
Leave a Comment