„Dla ciebie też jest miejsce, moja mała” – powiedziała mama, wyciągając rękę.
„Chodź tu, ogrzej się z nami”.
Klara bez wahania wskoczyła na łóżko.
Wtuliła się w nie, otulając się kocem.
W trójkę zaczęły się śmiać, tuląc się do siebie, rozgrzane nie tylko kocem, ale i miłością, którą do siebie czuły.
Minutę później w drzwiach pojawił się Victor, wyglądający na zaskoczonego.
„I nikt do mnie nie dzwonił” – zażartował, wchodząc do pokoju z otwartymi ramionami.
„Też chcę się ogrzać”.
Luna się roześmiała.
„Ale tato, zabierasz cały koc. Zimno mi tu”.
„To chodź tu, Luno”. „Zróbmy więcej grupowych uścisków, żebyśmy się wszyscy rozgrzali” – powiedziała Catalina ze śmiechem.
I tak cała czwórka przytuliła się do siebie w łóżku jak szczęśliwa rodzina.
Śmiech rozbrzmiewał w całym domu, przenikając ściany i wypełniając każdy kąt radością.
Nie wiedzieli, że to będzie ostatnia noc, kiedy będą się razem śmiać.
Leave a Comment