Bawiła się łapką Teddy’ego i szepnęła: „Tata powiedział w przedszkolu, że jestem chora. Ale… nie byłam. Tata zabierał mnie w różne miejsca”.
Ścisnęło mnie w piersi. „Do jakich miejsc?”
Spuściła wzrok. „Poszłyśmy do kina. Do parku rozrywki. Na kolację. I… poszłyśmy z panią Tessą”.
To imię sprawiło, że serce mi stanęło. Tessa. Kim była Tessa?
„Tata powiedział, że powinnam ją polubić”
, bo pewnego dnia zostanie moją nową mamusią. Nie chcę nowej mamusi”.
Wtedy w końcu to zrozumiałam. Poczułam, jakby mój świat się zawalił, a najgorsze było to, że moja córeczka nie miała pojęcia, jak bardzo jej słowa złamały mi serce.
Przełknęłam z trudem, zmuszając się do uśmiechu, mimo gonitwy myśli. „Dziękuję, że powiedziałaś mi prawdę, kochanie. Postąpiłaś słusznie”. Przytuliłam ją mocno, ukrywając drżące dłonie.
„Jesteś na mnie zła, mamusiu?” zapytała stłumionym głosem o moje ramię. Jej pytanie prawie mnie złamało.
„Nigdy” – wyszeptałam. „Jesteś najodważniejszą dziewczynką na świecie, skoro mi powiedziałaś”.
Kiedy tej nocy spała, poszłam prosto do gabinetu Garretta. Serce waliło mi jak młotem, gdy otwierałam szuflady, przerzucając papiery drżącymi palcami.
A potem znalazłam coś, co wszystko wyjaśniało.
W zwykłej teczce leżały zdjęcia z fotobudki, na których całował blondynkę, ich twarze były blisko siebie jak u szczęśliwych nastolatków. Tej radosnej miny nie widziałam od lat.
Tessa. To musiała być Tessa.
Leave a Comment