Negocjując.
Adrian Cross pojawił się za radiowozem, z twarzą rozdartą między poczuciem obowiązku a pamięcią.
„Pogarszasz sytuację” – powiedział cicho Adrian.
„Nie rozumiesz, o co im chodzi” – odparł Marcus.
„Opieka nad dzieckiem. Tylko tyle”.
„Nie” – powiedział Marcus. „Raport o powodzi? To nie był przypadek. Dzielnica, która miała zostać zburzona, była w trakcie procesu. Lila Mercer zeznawała o fałszywych inspekcjach. Miasto musiało to posprzątać”.
Wyraz twarzy Adriana się zmienił.
„Co mówisz?”
„Że Milo nie był zwykłym dzieckiem. Dowód. A Lila nie uciekała przed macierzyństwem. Uciekała przed próbą zatuszowania sprawy”.
Wiatr przeciął polanę.
Adrian lekko opuścił broń.
„To poważne oskarżenie”.
Marcus powoli sięgnął do kieszeni kurtki i wyciągnął zmięty papier z odręczną notatką Lili.
„Idą po niego”.
Adrian przeczytał ją, zaciskając szczęki.
Za nim wyższy rangą oficer niecierpliwie krzyczał rozkazy.
Chwila ciągnęła się jak cienka nitka.
Wtedy Milo zaczął płakać w piwnicy domu – szorstki, kruchy dźwięk, który przebił wszelkie kalkulacje.
Marcus instynktownie odwrócił się w stronę dźwięku.
A potem Atlas skoczył – nie w stronę policjantów, ale w stronę radiowozu, gdzie drugi agent zbliżał się do tylnego wejścia.
Wybuchł chaos.
Latarki wirowały dziko.
Krzyki nawarstwiały się.
Leave a Comment