„Nie. Sam to zrobiłeś, kiedy ją uderzyłeś”.
„Nie twoja sprawa!”
„Kiedy mężczyzna znęca się nad kobietami, to sprawa wszystkich”. Max próbował mnie ominąć.
, ale wyciągnęłam telefon. „Jeszcze jeden ruch i dzwonię na policję. Pokażę im, co znalazłam na twoim komputerze”.
Zamarł. „Co znalazłeś?”
„Twoją małą kolekcję. Jestem pewna, że policja będzie bardzo zainteresowana”.
Zbladł. W tym momencie w drzwiach pojawiła się pani Baker. „Co tu się dzieje? Max, dlaczego krzyczysz?”
„Wszystko w porządku, pani Baker” – powiedziałam szybko. „Właśnie wychodzimy”.
„A dlaczego ta dziewczyna ma rozciętą wargę?” Pani Baker przyjrzała się uważnie Glorii. „Prosto w pięść, co?” Potem zwróciła się do Maxa. „Max, powiem ci coś. Znów słyszę krzyki z tego mieszkania, dzwonię na policję. Mam siedemdziesiąt lat. Wiele widziałam i nie znoszę mężczyzn, którzy biją kobiety”. Pokręciła głową i wyszła.
Wyszliśmy z Glorią, zostawiając Maxa na korytarzu z twarzą wykrzywioną wściekłością. Zawiozłem ją na dworzec i kupiłem jej bilet do Portland, gdzie mieszkała jej matka. „Oto mój numer” – powiedziałem. „Jeśli coś się stanie, zadzwoń”.
Ten drań niczego się nie nauczył. Moja lekcja nie wystarczyła. Czas było zmienić podejście.
Leave a Comment