W karetce podawali mi wszystko – adrenalinę dożylnie, Solu-Medrol, Benadryl. Mgła w mojej głowie zaczęła się unosić, zastąpiona zimną, ostrą wściekłością. Medyk poinformował mnie przez radio: „Pacjent twierdzi, że celowo zatruł się. Mamy próbkę jedzenia. Proszę o dializę na SOR”.
Celowe zatrucie. Usłyszenie, jak obcy to mówi, sprawiło, że to się stało. To nie był żart. To nie był test. To była napaść.
Kiedy dotarliśmy do szpitala, leki zaczęły działać. Czułam się, jakbym szorowała gardło wełną stalową, ale powietrze wciąż płynęło.
Zawieźli mnie na salę urazową. Lekarze sprawnie działali. Pielęgniarka, Sarah, spisała moje zeznania, sprawdzając jednocześnie kroplówkę. Kiedy powiedziałam jej, co się stało, przestała pisać.
„Powiedziała ci, że to ona to zrobiła?” zapytała Sarah, zawisając długopisem nad kartą.
„Zaśmiała się” – powiedziałam ochrypłym głosem. „Powiedziała, że zrobiła to, żeby udowodnić, że udaję”.
Sarah spojrzała na mnie z ponurą miną. „Kochanie, to usiłowanie zabójstwa. Wiesz o tym, prawda?”
Usiłowanie zabójstwa.
Dwóch policjantów przyjechało dwadzieścia minut później. Oficer Griffin (młody mężczyzna) i oficer Halloway (starsza kobieta, bystre spojrzenie). Opowiedziałam im wszystko. Historię zwolnienia. Komentarze. Bitwę o tajskie jedzenie. Przyznanie się.
„Masz jedzenie?” zapytała Halloway.
Wskazałem na ladę, gdzie ratownik zostawił torbę. Halloway podszedł, podniósł ją i powąchał. Nawet nie musiała jej otwierać. „Tak. Śmierdzi jak Jif”.
„Wysadza mi telefon w powietrze” – powiedziałem, podając Griffinowi komórkę.
Były dziesiątki SMS-ów.
18:45: Jesteś taki dramatyczny.
18:48: Przestań robić scenę.
19:00: Odpowiedz mi. Wszystko w porządku?
Leave a Comment