Rachel pracuje w domu jako graficzka. Ma dwoje dzieci, jedenastoletniego Ethana i dziewięcioletnią Olivię, którzy są w podobnym wieku co Sophia. Gdy tylko Michael wyszedł do pracy, Rachel powiedziała mi: „Zostaw to mnie. Sophia może spędzać czas u nas po szkole. Lepiej być z kuzynkami niż sama w domu, prawda?”. To było takie pomocne. Mogę jej całkowicie zaufać.
Sophia na początku wydawała się trochę niepewna, ale szybko się zaaklimatyzowała. Rachel codziennie wysyła mi wiadomości ze zdjęciami: razem odrabiają lekcje, uśmiechają się, jedzą przekąski. A jednak ostatnio coś mnie trapi.
Sophia zaczęła nosić czapki albo opaski na głowę. Zaraz po przebudzeniu owija sobie głowę różową opaską. Po powrocie ze szkoły zostaje na głowie. Zdejmuje ją dopiero tuż przed kąpielą.
„Dlaczego ostatnio ciągle nosisz opaski na głowę?” – zapytałam raz.
Sophia zastanowiła się przez chwilę, a potem odpowiedziała: „Nie podobają mi się moje włosy”.
Kiedy próbowałam zabrać ją do salonu, gwałtownie pokręciła głową. „Nie chcę iść”. Kiedy pytałam dlaczego, odpowiadała tylko: „Po prostu nie chcę”.
Płacze też coraz częściej w nocy, najwyraźniej śnią jej się koszmary. Kiedy w panice wpadam do jej pokoju, Sophia drży pod kołdrą. Jej głos wołający „Mamo” brzmi, jakby dochodził z daleka. Wspomniałam o tym Rachel.
„Dziewczyny w tym wieku takie są” – powiedziała beztrosko. „Pamiętam, jak Olivia była mniej więcej w tym samym wieku, nagle zaczęła interesować się modą. To oznaka dorastania, prawda?”
Może i tak. Może to początek dojrzewania. Nawet ośmioletnie dziewczyny są wrażliwe. Martwią się o włosy, płaczą przez sen. Takie rzeczy się zdarzają. Mimo to coś mnie dręczyło, maleńka iskierka niepokoju, której nie potrafiłam zlokalizować.
W czwartek wieczorem zadzwonił Michael. „Mogę wrócić do domu w ten weekend”. Jego głos, usłyszany po tak długim czasie, rozgrzał moje serce. Minęły trzy tygodnie.
„Sophia będzie taka szczęśliwa” – powiedziałam. Ale kiedy powiedziałam Sophii, wyraz twarzy mojej córki był zakłopotany. Wydawała się szczęśliwa, ale też nieco zdezorientowana.
„Nie chcesz zobaczyć taty?” – zapytałam, a Sophia lekko skinęła głową. To wszystko. Nie zastanawiałam się nad tym głęboko. Na pewno jest po prostu zdenerwowana, bo minęło tyle czasu. Nie mogłam się doczekać piątkowego wieczoru, weekendu we troje.
W piątek wieczorem Michael wrócił do domu trochę po siódmej. Kiedy się przytuliliśmy, jego ciepło było tak znajome.
„Sophio, tatuś wrócił!”
Usłyszałam ciche kroki z salonu. Sophia powoli pojawiła się w korytarzu, wciąż mając na głowie swoją zwykłą różową opaskę. Spojrzała na mojego męża.
„Sophia, to tato” – Michael przykucnął, żeby spojrzeć jej w oczy, ale Sophia nie zrobiła ani kroku bliżej. Po prostu stała, a jej oczy zdawały się patrzeć gdzieś w dal.
„Ale urosłaś” – powiedział Michael. Sophia lekko skinęła głową. To wszystko.
Leave a Comment