„Ktoś tam jest” – powiedziałam, wyrywając rękę.
Tata pojawił się za nią – nagle wyglądając na znacznie zdrowszego niż kilka godzin wcześniej.
Jego wzrok stwardniał, gdy zobaczył Abigail stojącą w drzwiach.
„Zamknij się” – rozkazał.
Abigail wzdrygnęła się.
„Niestabilna” – powiedziała szybko mama.
„Trzymamy ją”.
„Trzymasz ją?” – mój głos ucichł.
„Mówiłeś, że nie żyje”.
Twarz mamy napięła się.
„Zrobiliśmy, co trzeba”.
Tata podszedł bliżej.
„To nie twoja sprawa”.
„Ale to moja sprawa, że zamknęłaś mężczyznę w szopie”.
Gdy sięgnęłam po telefon, tata rzucił się na mnie.
Wyrwałam się i pobiegłam w stronę podjazdu, drżącymi rękami wykręcając numer alarmowy.
„Moi rodzice przetrzymują kogoś wbrew jego woli” – wysapałam.
„To moja siostra”.
Kilka minut później światła radiowozów zamalowały ulicę na czerwono i niebiesko.
Leave a Comment