W tym momencie, bez ich wiedzy, kilku pracowników obserwowało ich z korytarza.
A na dole, w recepcji, Nayeli obserwowała, jak wiadomość rozeszła się w wewnętrznych wiadomościach:
„Kandydat uratował firmę”.
Kilka godzin później, kiedy Álvaro zszedł na dół, żeby wyjść, atmosfera całkowicie się zmieniła.
Ci sami kandydaci, którzy wcześniej się z niego śmiali, teraz patrzyli na niego w milczeniu.
Nayeli wstała od biurka.
„Panie Mendoza…”
Odwróciła się niezręcznie, ale uśmiechnął się do niej lekko.
„Gratulacje. Dział kadr chciałby się z panem spotkać jutro, aby podpisać umowę”.
Álvaro opuścił budynek, wciąż z niedowierzaniem.
Południowe słońce oświetlało ulicę. Wyjął stary telefon i zadzwonił do mamy.
„Synu? Jak poszło?”
Łzy napłynęły mu do oczu.
„Mamo… Myślę, że wszystko będzie dobrze”.
Na górze, ze swojego biura, Camila patrzyła na miasto.
Myślała o tym, jak często świat myli wygląd z umiejętnościami.
I coś
Wiedziała coś jeszcze. Nie zatrudniła pracownika tego dnia.
Leave a Comment