Jego koszula była czysta, ale znoszona; na jednym z rękawów widniało małe rozdarcie. Jego buty wyglądały, jakby przeszły za dużo kilometrów.

Jego koszula była czysta, ale znoszona; na jednym z rękawów widniało małe rozdarcie. Jego buty wyglądały, jakby przeszły za dużo kilometrów.

W międzyczasie, na trzecim piętrze, Camila przeglądała raporty, gdy wszedł Rogelio, szef działu kadr.

„Inżynierze, kończymy dziś rozmowy kwalifikacyjne na stanowisko ds. rozwoju”.

„Czy kandydaci są już?”, odpowiedział, nie podnosząc wzroku.

Na dole, jeden po drugim, wchodzili najlepiej ubrani kandydaci. Dwadzieścia minut później został tylko Álvaro.

Nayeli zawołała go niepewnie.

„Inżynierze… jest jeszcze jeden kandydat, ale… nie wydaje się zbyt profesjonalny”.

Po drugiej stronie linii zapadła cisza.

„Nazwisko?”

„Álvaro Mendoza”.

Krótka pauza.

„Proszę o to teraz”.

„Teraz?”

„Tak, teraz”.

Nayeli ze zdziwieniem odłożyła słuchawkę i spojrzała na młodego mężczyznę.

„Możesz iść na górę. Czekają na ciebie”.

Inni kandydaci z niedowierzaniem patrzyli, jak idzie w kierunku windy, nerwowo ściskając teczkę.

Gdy dotarła na trzecie piętro, cichy korytarz zaprowadził ją do biura, gdzie na szklanym szyldzie widniał napis:

CEO – Camila Malagón. Asystent otworzył drzwi.

„Proszę wejść”.

Álvaro delikatnie zapukał.

„Czy mogę wejść?”

„Proszę wejść”.

back to top