Na twarzy Miguela pojawił się delikatny uśmiech.
Późnopopołudniowe słońce ogrzewało dziedziniec, gdy studenci wychodzili, wciąż rozmawiając o tym, co się stało.
Cisza w samochodzie wydawała się lżejsza – nie ciężka, a pełna ulgi.
„Bałeś się?” – zapytał Alejandro.
„Tak” – odpowiedział Miguel.
„Ale nie z mojego powodu”.
Alejandro wyjrzał przez okno.
„Też się bałem”.
„Strach nie czyni cię winnym” – powiedział jego ojciec.
W domu drzwi do szafy, które zaczęli naprawiać rano, wciąż wisiały lekko krzywo.
Śrubokręt leżał na podłodze.
Miguel go podniósł.
„Dokończmy to, co zaczęliśmy”.
Alejandro uśmiechnął się słabo.
Kiedy ojciec pewnymi rękami regulował zawiasy, chłopiec uważnie mu się przyglądał.
Coś się w nim zmieniło – nie tylko ulga, ale i zrozumienie.
„Tato…”
„Tak?”
„Dzisiaj
Leave a Comment