Rozdział 1: Oblężenie sanktuarium
Chata Blackwoodów stała na grzbiecie wzgórza z widokiem na gęste, zasypane śniegiem lasy Gór Catskill. Przez trzy pokolenia stanowiła sanktuarium rodziny Millerów – miejsce letnich grilli, zimowych nart i zapachu dymu sosnowego i palonego drewna.
Dziś jednak była klatką.
Na zewnątrz zbierało się na zimową burzę, wiatr wył przez okap niczym konające zwierzę. W środku powietrze było gęste od toksyczności, która utrudniała oddychanie.
Ja, Anna, stałam przy kamiennym palenisku z założonymi rękami, obserwując mężczyznę kroczącego przede mną. Mark, mój szwagier, wyglądał jak przyparty do muru szczur. Jego drogi sweter był potargany, oczy miał przekrwione, a od niego czuć było ledwo wyczuwalną szkocką i desperację.
„Jesteś nierozsądna, Anno!” krzyknął Mark łamiącym się głosem. „Jesteś samolubny! Mamy ofertę. Ofertę gotówkową! Deweloperzy chcą ziemię do poniedziałku. Musimy podpisać umowę sprzedaży dziś wieczorem!”
Leave a Comment