Uniosła się ręka. To był Adam Atkins, komandos Navy SEAL. „Zasady walki, proszę pana?”
Victor spojrzał mu w oczy. „Pamiętasz. Żadnej litości”.
Rozdział 3: Pierwszy, który upadł
Tego popołudnia Victor pojechał do Pinehurst, nie do domu Dolanów, ale do baru oddalonego o trzy mile, gdzie Spencer Dolan spędzał każdy wieczór. Victor zamówił piwo i czekał.
Spencer przyjechał o szóstej, głośny i już pijany. Był tęgim mężczyzną, sam bark i brzuch. Victor słuchał, jak Spencer przechwala się barmanowi, że dał nauczkę „temu punkowi”.
„Powinieneś był zobaczyć jego minę, kiedy zamykaliśmy drzwi” – zaśmiał się Spencer. „Myślałem, że przyjdzie na miłe, rodzinne święta. Głupie gadanie”.
Dłoń Victora zacisnęła się na szklance. Zmusił się do rozluźnienia. Spencer dopił jeszcze trzy piwa, po czym chwiejnym krokiem poszedł do łazienki. Victor poszedł za nim minutę później. Zamknął za sobą drzwi.
„Hej! Zajęte!” Spencer zaczął się odwracać.
Victor złapał go za gardło i rzucił nim o ścianę, odcinając mu dopływ powietrza. Oczy Spencera rozszerzyły się.
„Rozpoznajesz mnie?” – zapytał cicho Victor. „Ojciec Jake’a Suttona”.
Spencer próbował się zamachnąć, ale Victor był szybszy, uderzając głową o kafelki raz, drugi. Spencer osunął się, oszołomiony.
„To, co zrobiłeś mojemu synowi, było błędem. Myślałeś, że nie będzie żadnych konsekwencji, bo twój wujek jest szeryfem. Nie zabiję cię, Spencer. To byłoby za szybkie. Zabiorę ci wszystko. Twój biznes, twoją wolność, szacunek twojej rodziny, twój spokój ducha. A kiedy będziesz załamany i przerażony i nic ci nie zostanie… wtedy może pozwolę ci zniknąć”.
Puścił gardło Spencera. Mężczyzna złapał oddech.
„Idź do domu, Spencer. Zadzwoń do rodziny. Powiedz im, co się dzieje”.
Victor zostawił go tam i pojechał z powrotem do Fort Bragg. Jego telefon zawibrował, odbierając zaszyfrowaną wiadomość od Adama Atkinsa: „Patrz na cele 3 i 7. Czekaj na sygnał startu”.
Victor odpowiedział: „Wykonać”.
Działania rozpoczęły się tej nocy.
Szwagier Wayne’a Dolana, Ryan Haas, prowadził małą firmę budowlaną. O 2:00 w nocy zadzwonił jego telefon. Przerażony głos powiedział, że…
W miejscu jego obecnej pracy doszło do pęknięcia przewodu gazowego. Ryan pojechał na miejsce, wszedł do środka i… nic nie znalazł.
„Halo?” zawołał Ryan.
Dwie postacie wyłoniły się z cienia. Ryan nie widział ich twarzy. Jeden ruch nogami i upadł. Związali mu ręce i nogi opaskami zaciskowymi, zakneblowali i wrzucili do nieoznakowanego vana.
„Dokąd mamy go zabrać?”
„Kolorado. Mam kontakt do osoby, która prowadzi obóz pracy dla nielegalnych wyrębów.”
Ryan Haas zniknął tej nocy. Jego ciężarówka została znaleziona na miejscu pracy. Jego telefon był na śmietniku osiemdziesiąt kilometrów stąd. Cel wyeliminowany. Jeden z siedemnastu.
Siostrzeniec Wayne’a Dolana, Cody Shepard, był przewodnikiem myśliwskim. Miał prowadzić grupę do Lasu Narodowego Uwharrie. Nigdy się nie pojawił. Dwóch członków klasy Victora zatrzymało go, sfingując zatrzymanie do kontroli drogowej.
Zawieźli go na opuszczoną farmę w Wirginii. Cody był zamknięty w betonowej piwnicy z wiadrem, butelkowaną wodą i latarnią kempingową. Drzwi były zaspawane od zewnątrz. To, czy ktoś go w końcu znajdzie, nie było ich zmartwieniem.
Cel wyeliminowany. Dwa z siedemnastu.
Rozdział 4: Akcja szeryfa
Rebecca Dolan spędziła 27 grudnia dzwoniąc do członków rodziny. Ryan i Cody zaginęli. Spencer bredził o psychopacie w łazience.
Chester Dolan powiedział jej, żeby się nie martwiła, ale Rebecca czuła coś nie tak. Wysłała to nagranie Victorowi jako próbę przejęcia władzy. Spodziewała się, że zagrozi podjęciem kroków prawnych. Zamiast tego, cisza.
Próbowała zadzwonić do Jake’a do szpitala. Nie chcieli jej przełączyć. Próbowała zadzwonić bezpośrednio do Victora. Brak odpowiedzi. W końcu sama pojechała do Fort Bragg.
„Proszę pani, nie ma pani na liście dozwolonych gości” – powiedział jej policjant.
„Jestem jego matką!”
„Musi pani opuścić teren”.
Leave a Comment