Eli odwrócił się na pięcie i praktycznie pobiegł do kuchni.
„Niewiarygodne” – prychnęła Celeste. „Wręcza mu fałszywą kartę, a chłopak wpada w panikę”.
Siedziałam zupełnie nieruchomo. Dwie minuty później drzwi kuchni się otworzyły. To nie Eli wyszedł pierwszy. To pan Renshaw, dyrektor generalny Waverly House – człowiek, który przerażał swoich pracowników i kłaniał się Gordonowi.
Ale dziś wieczorem pan Renshaw się nie uśmiechał. Kroczył sztywnym, szybkim krokiem, otoczony przez dwóch mężczyzn w ciemnych garniturach. Przeszedł obok Gordona, nawet na mnie nie patrząc.
Renshaw zatrzymał się tuż przede mną. Zacisnął dłonie i skłonił się niżej, niż kiedykolwiek go widziałam.
„Morris” – powiedział Renshaw. Użył nazwiska z mojego prawa jazdy – tego samego, od którego zaczęłam.
Przy stole zapadła głucha cisza.
„Renshaw” – przerwał Spencer. – „Nazywa się pani Hargrove”.
Renshaw uniósł dłoń, uciszając mojego męża. „Morris” – powtórzył. – „Otrzymaliśmy powiadomienie. Przepraszam za opóźnienie. Nikt nie używał karty Black Onyx w tym ośrodku od siedmiu lat. Musieliśmy zweryfikować numer seryjny w centralnej bazie danych Trust”.
„I co?” – zapytałam spokojnie.
„Weryfikacja zakończona” – powiedział Renshaw. – „Karta jest autentyczna. Natychmiast uruchomiła protokół dostępu właściciela”.
„Dostęp właściciela?” – wyjąkał Gordon. – „O czym ty bredzisz? Jestem członkiem platynowym!”
„Waverly House jest spółką zależną Kincaid Meridian Hospitality” – powiedział Renshaw szorstko. „A holding to fundusz powierniczy założony przez śp. Eleanor Kincaid. Według dokumentów, jedynym beneficjentem i obecnym zarządcą majątku Kincaid – obejmującego tę restaurację, hotel nad nią i czterdzieści dwa inne obiekty w Ameryce Północnej – jest pani Violet Morris”.
Nastała cisza, niczym odgłos wysysanego z pokoju tlenu. Spencer wyglądał, jakby próbował rozwiązać skomplikowane równanie matematyczne i mu się nie udało.
„To niemożliwe” – wyszeptał Spencer. „Violet zajmuje się renowacją mebli”.
„Ona jest przewodniczącą zarządu” – poprawił go Renshaw. „Ta karta to klucz główny. Unieważnia wszystkie rozliczenia, wszystkie rezerwacje i wszystkie protokoły bezpieczeństwa”.
Gordon przybrał niebezpieczny odcień fioletu. „To oszustwo! Ona jest nikim!”. Rzucił się naprzód.
Dwóch ochroniarzy natychmiast zablokowało mu drogę.
„Panie Hargrove” – powiedział Renshaw groźnym tonem. „Krzyczy pan na właściciela tego lokalu. Jeśli pan będzie tak dalej robił, każę pana wyprowadzić z lokalu”.
Gordon zamarł. Opadł z powrotem na krzesło, z trudem łapiąc powietrze. Celeste wpatrywała się w moje szorstkie dłonie i nagle nie widziała już biedy. Zobaczyła pieniądze, o które nie trzeba było krzyczeć.
„Violet” – powiedział Spencer cichym głosem. „Czy to prawda? Ciociu Eleanor… ta z domkiem?”
Leave a Comment