A co z nim?
Zatrudnił mnie do remontu twojej nieruchomości. Powiedział, że jest jej właścicielem. Pracuję tu od trzech tygodni. Jest mi winien 15 000 dolarów, a teraz nie oddzwania.
Wpatrywałam się w wiadomość, czytając ją dwa, trzy razy, próbując ułożyć słowa w coś mniej tragicznego.
Jesteś teraz w nieruchomości?
Nie, ale
Mogę się z tobą spotkać jutro rano. Jestem w mieście. Możesz mi przesłać zdjęcia prac i wszelkie podpisane umowy?
Pojawiły się trzy kropki, tańczące szyderczo. Potem zniknęły. Potem pojawiły się ponownie.
Powiedział, że to dom na plaży jego rodziny. Że osobiście zajmuje się sprzedażą. Chcesz mi powiedzieć, że nie jest jego właścicielem?
Nigdy nie był jego właścicielem. Wyślij mi wszystko, co masz.
Zdjęcia zaczęły napływać lawinowo. Nowe balustrady na tarasie w połowie zamontowane. Armatura łazienkowa wyrwana i zalegająca w kartonowych pudłach. Świeża masa gipsowa rozmazana na ścianach głównej sypialni. Prace, na które nie wyraziłem zgody. Niszczące zmiany, na które nie wyraziłem zgody.
Potem przyszła umowa. Był na niej podpis Ethana, mój adres nieruchomości i – co najgorsze – numery pozwoleń, które wyglądały na oficjalne.
Wiedziałem, że są sfałszowane. Dwa miesiące temu sprawdziłem rejestr hrabstwa Riverside w ramach corocznego przeglądu podatku od nieruchomości. Nie złożono żadnych pozwoleń. Nie zatwierdzono żadnych remontów. Ethan zatrudnił wykonawcę do pracy w domu, którego nie był właścicielem, posługując się fałszywymi dokumentami rządowymi.
Zajrzałem z powrotem do salonu przez łuk kuchenny. Ethan wciąż trzymał się na uboczu, wciąż kłamał, wciąż przekonywał moją rodzinę, że jest potentatem.
Panie Rivera, pisałem ostrożnie, kciuki lekko drżały mi od adrenaliny. Jestem prawowitym właścicielem. Mam akt własności i dokumenty powiatowe, żeby to udowodnić. Ethan pana oszukał. Myślę, że powinien pan skontaktować się z policją.
Mówisz poważnie?
Całkowicie. Przykro mi, że to się stało, ale nigdy nie autoryzowałem żadnych remontów, nigdy pana nie zatrudniłem i nigdy nie zgodziłem się za nic zapłacić. To oszustwo.
Jezu. Masz jego adres?
Mam adres, pod który mam wysłać fakturę. Gdzieś w hrabstwie Riverside.
Tam mieszkali Ethan i moja siostra. Dwadzieścia minut stąd.
Prześlij mi kopie wszystkiego, napisałem. Każdy SMS, każdy e-mail, każde zdjęcie. Prześlę to mojemu prawnikowi. Ustalimy dalsze kroki.
Powiedział, że pozwolenia zostały zatwierdzone. Pokazał mi dokumenty.
Były sfałszowane.
Zapadła długa cisza.
Pracuję w budownictwie od dwunastu lat. Widziałem kilka podejrzanych rzeczy. Ale to? Tak. Co mam zrobić?
Myślałem o tym. Myślałem o Ethanie w sąsiednim pokoju, pijącym drogiego szampana mojego ojca. Myślałem o mojej siostrze, która nie miała pojęcia, że śpi obok przestępcy. Myślałem o mojej rodzinie, która zawsze lubiła Ethana bardziej niż mnie, bo był czarujący i głośny, a ja cicha i spostrzegawcza.
Na razie nie rób nic nielegalnego. Dokumentuj wszystko. Zadzwonię jutro.
Dobrze.
Wsunąłem telefon z powrotem do kieszeni i wróciłem do salonu. Ethan tłumaczył harmonogram remontu mojemu kuzynowi Marcusowi, który pracował w branży nieruchomości komercyjnych i naprawdę powinien był wiedzieć, że nie należy brać Ethana za dobrą monetę.
Leave a Comment