Telefon zadzwonił we wtorek po południu, kiedy przeglądałem raporty kwartalne w moim szarym boksie z materiałowymi ścianami. To był nieznany numer lokalny, taki, który zazwyczaj odrzucam na pocztę głosową, zakładając, że to telemarketer albo jakaś kampania polityczna. Ale coś – może przytłaczająca cisza w biurze, może iskierka intuicji – kazało mi odebrać.
„Czy to Amelia Chin?” – usłyszałem szorstki, starannie profesjonalny głos w słuchawce.
„Tak. Kto dzwoni?”
„Nazywam się Frank DeMarco. Jestem właścicielem sklepu DeMarco’s Pawn & Gold na Riverside. Chyba mam coś, co należy do ciebie. Rolexa Submarinera”.
Serce mi stanęło. Świat zakręcił się wokół własnej osi.
„To niemożliwe” – wyjąkałem. – „Mam tu zegarek mojego ojca”.
Szturchnąłem górną szufladę biurka, wyznaczone bezpieczne miejsce, w którym trzymałem go w godzinach pracy, żeby nie porysować szkiełka.
Pusto.
Zimny strach ściskał mi żołądek.
„Proszę pani? Jest pani tam jeszcze?”
Leave a Comment