Mark podniósł wzrok. Jego twarz odpłynęła, przez co wyglądał jak figura woskowa. Otwierał i zamykał usta, ale nie wydobył z siebie żadnego dźwięku.
„Blackwood?” – wyszeptał, a imię go dusiło. „Ty jesteś… tym Blackwoodem?”
Wstałem. Krzesło zaszurało o podłogę ostrym dźwiękiem, który sprawił, że Mark się wzdrygnął.
„Tak, Arthurze” – powiedziałem do telefonu, patrząc prosto na Victorię. „Zrealizuj wniosek o anulowanie umowy. A Arthurze? Powiedz tacie, że wracam do domu”.
Rozłączyłem się.
Podniosłem czek poplamiony winegretem. Uniosłam go do światła żyrandola.
„Pięć tysięcy dolarów” – zamyśliłam się. „Wiesz, Victorio, mój ojciec wydaje więcej niż to na paszę dla koni w ciągu tygodnia”.
Przedarłam czek na pół. Riiip.
Potem rozdarłam go jeszcze raz. I jeszcze raz.
„Zatrzymaj resztę” – uśmiechnęłam się, rzucając konfetti na kolana Victorii. „Będzie ci potrzebne dla prawników od upadłości”.
Victoria wpatrywała się w karteczki na swojej designerskiej sukience. Ręce trzęsły jej się tak mocno, że nie mogła ich strzepnąć.
„To… to był test!” – wyjąkała piskliwym, rozpaczliwym głosem. „Eleno, kochanie, chcieliśmy tylko sprawdzić, czy naprawdę kochasz Marka za niego, a nie za pieniądze! Zdałaś! Witaj w rodzinie!”
Zaśmiałam się. To był suchy, pozbawiony humoru dźwięk.
„Ten test nie był dla mnie, Victorio. Był dla ciebie. I oblałaś”.
Odwróciłam się do drzwi.
Mark poderwał się, przewracając krzesło. Obiegł stół i chwycił mnie za ramię.
„Eleno, zaczekaj! Kochanie, proszę! Okłamałaś mnie! Złapałaś mnie w pułapkę!”
Odsunęłam rękę. Spojrzałam na niego z obojętnością obcej osoby.
„Nie kłamałam, Marku. Powiedziałam, że jestem z Teksasu. Powiedziałam, że mój ojciec pracuje w „energii”. Ty po prostu założyłeś, że to oznacza pracę na stacji benzynowej, a nie posiadanie rafinerii. Widziałeś to, co chciałeś zobaczyć. Widziałeś chłopa, bo czułeś się jak król”.
Podeszłam do drzwi. Otworzyłam je.
Korytarz nie był pusty. Stało tam dwóch mężczyzn w ciemnych garniturach, z słuchawkami za uszami. Za nimi, przez otwarte drzwi windy, widziałam szefa ochrony mojego ojca, pana Gravesa, który przytrzymywał drzwi.
„Gotowa do domu, panno Blackwood?” Graves zapytał chrapliwym, kojącym głosem.
„Tak” – odpowiedziałem. „Spal most”.
Wchodząc do windy, usłyszałem Marka szlochającego na korytarzu.
Mój telefon zawibrował, gdy drzwi się zamknęły.
To był alert informacyjny.
PILNE: Fuzja odrzucona. TexCor Energy wycofuje się ze Sterling Tech, powołując się na „obawy etyczne” i „niestabilność kierownictwa”. Akcje Sterlinga spadają o 60% w handlu posesyjnym.
Usunąłem powiadomienie. Nie musiałem czytać wiadomości. To ja byłem wiadomością.
Trzy dni później w sali konferencyjnej Sterling Tech unosił się zapach stęchłej kawy i strachu.
Mark siedział na czele stołu, z głową w dłoniach. Victoria chodziła tam i z powrotem, krzycząc do telefonu, próbując znaleźć ratunek. Pozostali członkowie zarządu kłócili się między sobą, analizując katastrofalne wyniki giełdowe.
„Mamy tajemniczego inwestora” – oznajmił dyrektor finansowy drżącym głosem. „Ktoś wykupił dziś rano nasze długi. Wszystkie. Bank sprzedał pożyczki za grosze”.
„Kogo?” – zapytała Victoria, zamykając telefon. „Kto by…
Czy to tonący statek?”
Ciężkie, podwójne drzwi otworzyły się z hukiem.
Leave a Comment