Mój szwagier powiedział, że moja siostra ma śmierć mózgową. „Czas ją puścić” – płakał. Kiedy sięgnąłem po długopis, żeby odłączyć siostrę od aparatury podtrzymującej życie, pielęgniarka złapała mnie za rękę. „Nie rób tego” – błagała z oczami szeroko otwartymi z przerażenia. „Poczekaj tylko dziesięć minut”. Posłuchałem jej. To, co zobaczyłem, zmroziło mi krew w żyłach.

Mój szwagier powiedział, że moja siostra ma śmierć mózgową. „Czas ją puścić” – płakał. Kiedy sięgnąłem po długopis, żeby odłączyć siostrę od aparatury podtrzymującej życie, pielęgniarka złapała mnie za rękę. „Nie rób tego” – błagała z oczami szeroko otwartymi z przerażenia. „Poczekaj tylko dziesięć minut”. Posłuchałem jej. To, co zobaczyłem, zmroziło mi krew w żyłach.

„Potrzebujemy dowodów” – powiedziała. „Niepodważalnych dowodów. I potrzebujemy ich w ciągu najbliższych dwudziestu minut”.

„Nagrania z monitoringu” – powiedziałam. To był jedyny sposób. „Czy ten szpital ma kamery w salach intensywnej terapii?”

„Tak” – Jenkins skinął głową. „Ale tylko ochrona ma do nich dostęp”.

„Znasz kogoś z ochrony?”

„Marcus” – powiedziała. „On… on mnie lubi. Pracuje na recepcji”.

„Idź do Marcusa” – rozkazałam, a stara pielęgniarka dyżurna z SOR-u przejęła kontrolę. „Powiedz mu, że podejrzewasz naruszenie bezpieczeństwa pacjenta. Obejrzyj nagranie z ostatnich 72 godzin. Poszukaj Richarda regulującego kroplówki. Poszukaj wszystkiego, co wiąże się ze strzykawką, której nie podała pielęgniarka. I poszukaj poranka, kiedy przyjechała”.

„Co zamierzasz zrobić?” – zapytał Jenkins.

„Wrócę tam” – powiedziałam, wygładzając bluzkę. „Zdobędę na to czas. Sprawię, że Richard będzie się pocił, aż popełni błąd”.

„Martho, jeśli tam wrócisz…”

„Wiem” – powiedziałam ponuro. „Wracam do klatki z dwoma wilkami. Ale one biorą mnie za owcę. To moja przewaga”.

Otworzyłem drzwi szafy. „Zdobądź nagranie. A Jenkins? Znajdź innego lekarza. Znajdź ordynatora neurologii. Kogoś, kto nienawidzi doktora Carlsona”.

„Doktor Patel” – powiedziała natychmiast. „On gardzi Carlsonem”.

„Zabierz go. Natychmiast”.

Wyszedłem.

z powrotem korytarzem. Serce waliło mi w żebra jak uwięziony ptak, ale zmusiłam się, żeby na twarzy zakryć maskę zmieszania i znużenia.

Kiedy wróciłam do pokoju 304, Richard spojrzał na zegarek. Wyglądał na zirytowanego.

„To było długie dziesięć minut, Marto” – powiedział. „Lekarz czeka na decyzję o ekstubacji”.

„Przepraszam” – powiedziałam, podchodząc do stóp łóżka. „Po prostu… musiałam zapytać pielęgniarkę o morfinę. Chcę się upewnić, że nie poczuje bólu, kiedy… kiedy to zrobimy”.

„Nie poczuje” – powiedziała Cassidy, podchodząc bliżej. „Już jej nie ma, Marto. Zostało tylko ciało”.

„Dobrze” – powiedziałam. Spojrzałam na Dianę. „Jestem gotowa do podpisania. Ale Richard, zanim to zrobię, jest jeszcze jedna sprawa z ubezpieczeniem”.

Richard zamarł. To było subtelne, ale to dostrzegłam. Mikroskopijne zaciśnięcie szczęki. „Co z tym?”

„No cóż” – skłamałam improwizując. „Diana powiedziała mi w zeszłym miesiącu, że myśli o zmianie beneficjenta na Ligę Ratownictwa Zwierząt. Czy złożyła w ogóle te dokumenty? Bo jeśli tak, to muszę skontaktować się z ich prawnikami, zanim umrze”.

Richard zaśmiał się nerwowo, piskliwie. „Nie, nie. Nigdy tego nie zrobiła. To wciąż… standard. Wszystko przychodzi do mnie i oczywiście się tobą zajmę”.

„Dobrze” – powiedziałam. „A dom? Zatrzymasz go?”

back to top