Wybrałam numer Perry’ego.
„Halo?” Jego głos był oszołomiony.
„Perry, tu Denise. Była Christophera.”
Pauza. „Denise? Co się stało? Czy Emma jest cała?”
„Emma ma się dobrze, nie dzięki twojemu bratu ani matce. Ale musimy porozmawiać. Mam coś po twoim ojcu.”
„Niczego od nich nie chcę” – warknął Perry. „Mama jasno dała do zrozumienia, że nie jestem chciana w testamencie.”
„Właśnie o to chodzi, Perry. Byłaś. Mam prawdziwy testament. I mam dowód, że twoja matka zabiła Martina, żeby to ukryć.”
Na linii zapadła ciężka, dusząca cisza.
„Słucham” – wyszeptał Perry.
Rozdział 3: Przygotowanie
Perry przyleciał następnego ranka. Spotkał się z nami w barze w połowie drogi między lotniskiem a przedmieściami. Wyglądał na wychudzonego, młodszego od Christophera, ale z głębszymi zmarszczkami wokół oczu.
Czytał dokumenty. Oglądał zdjęcia Emmy. Płakał, czytając list ojca.
„Wiedziałem, że jest zła” – powiedział Perry, wycierając twarz serwetką. „Ale nie sądziłem… nie sądziłem, że jest morderczynią”.
„Jest” – powiedziałem. „I ujdzie jej to na sucho, jeśli jej nie powstrzymamy. Christopher jest bezużyteczny; owinęła go sobie wokół palca. To musimy być my”.
„Co mam zrobić?” – zapytał Perry.
„Potrzebuje pieniędzy” – wyjaśniłem. „Firma ubezpieczeniowa zwleka. Wykorzystujemy to. Powiesz jej, że znalazłeś specjalistę – wysokiej klasy prawnika od spraw ubezpieczeniowych, który może zmusić ich do wypłaty odszkodowania. Ale ta prawniczka potrzebuje niezakłamanej prawdy, żeby opracować strategię”.
„Kim jest ten prawnik?”
„Glenn” – powiedziałem. „On może odegrać tę rolę”.
„I ona się przyzna?” Perry wyglądał na sceptycznego. „Mama jest paranoiczką”.
„Jest arogancka” – poprawiłem. „I jest zdesperowana. Jeśli myśli, że przyznanie się przed prawnikiem jest chronione tajemnicą adwokacką i jeśli myśli, że to jedyny sposób na zdobycie pół miliona dolarów, to będzie mówić. Będzie się chwalić”.
Perry wziął głęboki oddech. „Dobrze. Zadzwonię do niej. Powiem jej, że chcę się pogodzić i pomóc jej odzyskać to, co jej się należy”.
Plan był gotowy. Mieliśmy 24 godziny.
Tego popołudnia Perry poszedł do domu Diany pod pretekstem odebrania starych pamiątkowych albumów. Przy okazji udało mu się podrzucić trzy maleńkie aparaty, które Glenn podarował nam na noc – jeden w gabinecie, jeden w salonie i jeden w kuchni.
Zadzwonił do mnie wieczorem. „Złapała przynętę. Spotyka się z „Adrienem Howellem” – to znaczy z Glennem – jutro o 13:00. Na samą myśl o pieniądzach aż cieknie jej ślinka”.
„Dobra robota, Perry.
„
„Denise” – zawahał się. „Znalazłem coś jeszcze. W jej biurku”.
„Co?”
„Listy. Od Christophera”.
Ścisnął mi się żołądek. „I?”
„On wiedział, Denise. Może nie konkretnie o morderstwie, ale wiedział o sfałszowanym testamencie. Napisał do niej: »Zajmę się Denise i Emmą, tylko dopilnuj, żeby majątek został rozliczony na naszą korzyść«. Sprzedał własną córkę za odszkodowanie”.
Zamknęłam oczy. Zdrada nie była zwykłym zaniedbaniem. To była czynna złośliwość.
„Dodaj to do akt” – powiedziałam lodowatym głosem. „Spalimy ich wszystkich”.
Rozdział 4: Spowiedź
„Biuro” to wynajęta sala konferencyjna w przestrzeni wspólnej w centrum miasta, urządzona tak, by przypominała prestiżową kancelarię prawniczą. Glenn prezentował się stosownie w trzyczęściowym garniturze, zmieniając się z krzepkiego wykonawcy w rekiniego prawnika.
Siedziałam w sąsiednim pokoju, obserwując monitory. Emma była bezpieczna w domu pani Knapp, na końcu ulicy.
Punkt o 13:00 weszła Diana Lester.
Miała sześćdziesiąt dwa lata, ale wyglądała na pięćdziesiąt. Ubrana w Chanel, emanowała drapieżną elegancją. Perry podążał za nią blady.
„Pani Lester” – powiedział Glenn, wstając płynnie. „Adrien Howell. Miło mi.”
„Panie Howell” – mruknęła Diana. „Perry mówi, że jest pan cudotwórcą.”
„Specjalizuję się w trudnych sprawach” – powiedział Glenn, wskazując na krzesło. „Proszę. Omówmy panią sytuację.”
Przeszli do rzeczy. Diana narzekała na „niekompetentnych” rzeczoznawców ubezpieczeniowych. Glenn ze współczuciem skinął głową.
„Oto rzeczywistość, Diano” – powiedział Glenn, pochylając się do przodu. „Firma ubezpieczeniowa podejrzewa przestępstwo. Gromadzą dowody, żeby odrzucić roszczenie, opierając się na statystycznym nieprawdopodobieństwie śmierci trzech mężów z powodu niewydolności serca. Uważają, że pomogłaś w śmierci swojego zmarłego męża”.
Diana zesztywniała. „To absurdalne”.
Leave a Comment