Kiedy go wyprowadzano, przerażająca myśl przebiła się przez jego panikę: skoro mogli tak łatwo odebrać mu karierę, to teraz będą chcieli odebrać mu wolność.
Kiedy Logan był wyprowadzany w hańbie, moje ciało uznało, że już dość wycierpiało.
Ostry, kłujący ból przeszył mój podbrzusze, zapierając dech w piersiach. Sięgnęłam do ściany mieszkania na Brooklynie, a na czole wystąpił mi pot. „Nie teraz” – wyszeptałam do brzucha. „Proszę, nie giờ”.
Zdołałam otworzyć drzwi na korytarz. „Ethan! Ratunku!”
Ethan pojawił się natychmiast. Złapał mnie w chwili, gdy ugięły się pode mną kolana, unosząc w ramiona z desperacją, która odzwierciedlała moją własną. Jazda do szpitala Mount Sinai była niczym rozmazany blask migających latarni ulicznych, a jego dłoń mocno spoczywała na moich plecach.
„Zostań ze mną, Madison” – nalegał. „Spójrz na mnie. Oddychaj”.
W szpitalu pospiesznie przewieziono mnie do sali wypełnionej piszczącymi monitorami i zapachem antyseptyku. „Przedwczesny poród”
– powiedziała pielęgniarka. – Skurcze wywołane stresem. Musimy ustabilizować tętno dziecka.
Ścisnęłam dłoń Ethana, ciemność wcisnęła mi się w kąciki oczu. – Nie pozwól mi go stracić – wydyszałam.
– Nie stracisz – przysiągł Ethan, a jego głos był jak stalowa kotwica.
Trzy godziny później lekarz wyszedł na korytarz, po którym Ethan krążył. – Jest stabilna. Dziecko się trzyma. Ale potrzebuje absolutnego spokoju. Żadnego stresu. Żadnego cierpienia.
Ethan cicho wszedł do mojego pokoju. Wyglądałam taka mała pod białymi szpitalnymi kocami. Miałam bladą twarz i rozczochrane włosy. Kiedy go zobaczyłam, wyszeptałam: – Nie chciałam dzwonić do Logana. Nie chciałam, żeby wykorzystał to przeciwko mnie.
Ethan pochylił się, jego spojrzenie było surowe. „Nie dotknie cię. Nie, dopóki oddycham. Nie wpuszczą go do budynku. Skontaktowałam się już z zarządem Sterling and Holt. Wydali publiczne oświadczenie w sprawie jego śledztwa. Jest skończony, Madison”.
Zamknęłam oczy, pojedyncza łza spłynęła mi po skroni. To nie był smutek. To był pierwszy oddech kobiety, która w końcu była naprawdę wolna.
Logan nie wrócił do domu po szpitalu. Wiedział, że Ethan będzie miał na niego czekającą ochronę. Zamiast tego wrócił do apartamentu, który kiedyś dzielił ze mną, i zastał tam już Sabrinę.
Była w kuchni, popijała kieliszek wina, oparta o blat, jakby była właścicielką tego miejsca. Jej perfumy, które kiedyś uważał za odurzające, teraz przyprawiały go o mdłości.
„Musisz stąd wyjść” – warknął Logan ochrypłym głosem. „Wszystko się wali. FBI jest w to zamieszane”.
Sabrina nawet nie drgnęła. Uśmiechnęła się – zimnym, wyrachowanym uśmieszkiem, który zmroził mu krew w żyłach. „Wiem, kochanie. To ja do nich zadzwoniłam”.
Logan zamarł. „Co?”
„Ostrzegałam cię, że ktoś cię obserwuje” – powiedziała, mieszając wino. „Po prostu ci nie powiedziałam, że to ja. Pracuję w Marshall Development od sześciu miesięcy, Logan. Ethan zaproponował mi ofertę nie do odrzucenia: całkowity immunitet i bardzo hojne honorarium za konsultacje, jeśli dostarczę dowody na istnienie twoich zagranicznych kont”.
„Ty… zniszczyłeś mnie dla wypłaty?”
Leave a Comment