„Czy jest idealnie?” zapytała, a jej głos stłumiły resztki bandaży. „Czy mu się spodoba? Czy wygląda jak na zdjęciach, które ci pokazałam?”
„Dokładnie o to prosiłaś” – odpowiedziałam. „Chciałaś ją zastąpić. Chciałaś, żeby zapomniał, że w ogóle istniała”.
„Tak” – wyszeptała. „Chcę być jedyną rzeczą, jaką zobaczy”.
Stanęłam za nią. Sięgnęłam po nożyczki.
Cięcie. Pierwsza warstwa odpadła.
Cięcie. Druga.
Powietrze w pokoju zdawało się zamarzać. Ostatnia warstwa gazy odkleiła się od jej skóry.
Blizny były cienkie, niewidoczne.
Podniosłem ze stołu srebrne lusterko. Wyciągnąłem je w jej stronę.
„Spójrz” – powiedziałem.
Chloe chwyciła lusterko. Uniosła je do twarzy. Uśmiechnęła się, oczekując perfekcji. Oczekując młodości.
Mrugnęła.
Jej uśmiech zbladł.
Dotknęła policzka. Dotknęła nosa.
Wtedy z jej gardła wydobył się dźwięk – gardłowy, zwierzęcy dźwięk, który nie do końca był krzykiem. To był dźwięk pękającego umysłu.
Trzask.
Lustro roztrzaskało się o podłogę.
„Co zrobiłeś?” krzyknęła, drapiąc się po twarzy. „Co to jest? Wyglądam… Wyglądam staro! Wyglądam… zmęczona!”
Odwróciła się do mnie. Jej oczy – moje oczy – były szeroko otwarte z przerażenia.
„Zniszczyłaś mnie!” krzyknęła. „Kim jesteś? Pozwę cię! Zabiję cię!”
Stałam nieruchomo. Sięgnęłam do twarzy.
Powoli, z rozmysłem ściągnęłam maskę chirurgiczną. Zdjęłam czepek, pozwalając włosom swobodnie opaść – w tym samym kolorze, na który ona je przefarbowała.
Twarz wpatrująca się w nią była dokładnie tą samą twarzą, którą właśnie widziała w rozbitym szkle. Ten sam nos. Ten sam podbródek. Te same oczy.
„Wyglądasz jak kobieta, z którą jest mężem” – uśmiechnęłam się.
Chloe sapnęła, cofając się, aż uderzyła w ścianę. „Nie… nie…”
Klamka się przekręciła.
„Kochanie? Jesteś gotowa?”
Richard wszedł. Trzymał ogromny bukiet czerwonych róż. Uśmiechał się, niecierpliwie czekając na swój zakup.
Zatrzymał się jak wryty.
Spojrzał na mnie, stojącą w moim fartuchu.
Potem spojrzał na kobietę na łóżku.
Upuścił kwiaty.
Był uwięziony w pokoju z dwiema wersjami żony, którą zdradził. Jedna trzymała skalpel. Druga krzyczała głosem swojej żony.
Rozdział 5: Dom Luster
„Richard!” krzyknęła Chloe, wyciągając do niego rękę. „Ratunku! Ona zwariowała!”
Richard zatoczył się do tyłu, uderzając w framugę drzwi. Wyglądał jak mężczyzna z udarem. Jego oczy gorączkowo przeskakiwały między nami.
„Nie dotykaj mnie!” krzyknął, gdy Chloe chwyciła go za ramię.
Leave a Comment