Ale prawdziwa konfrontacja czekała na mnie w salonie.
W połowie wieczoru przeprosiłam i poszłam do damskiej toalety. Potrzebowałam chwili ciszy z dala od dudnienia orkiestry.
Stałam przed lustrem, poprawiając niesforny kosmyk włosów, gdy drzwi się otworzyły. Weszła Christina. Twarz zniknęła. Jej oczy były zaczerwienione, a szminka lekko rozmazana.
„Myślisz, że wygrałaś, prawda?” syknęła, uderzając kopertówką o marmurowy blat.
„Nie wiedziałam, że gramy w grę, Christina” – powiedziałam, patrząc jej w oczy w odbiciu. „Ale jeśli tak, to przegrałaś w momencie, gdy oszukiwałaś”.
„Chciałam tego, co ty miałaś!” – krzyknęła, a jej głos odbił się echem od płytek. „Zawsze miałaś wszystko tak idealnie poukładane. Karierę, mężczyznę, szacunek. Byłam „najlepszą przyjaciółką”, pomocnicą. Chciałam poczuć, jak to jest być tą, która jest na piedestale”.
„A jak się z tym czujesz?” – zapytałam cicho.
Wydała z siebie szorstki, zgrzytliwy śmiech. „To koszmar, Sophio. Ryan jest wrakiem człowieka. Traci partnerstwo. Ciągle się wścieka. Wyżywa się na mnie, bo jestem jedyną osobą, która mu została. Powiedział mi w zeszłym tygodniu, że za tobą tęskni. Że byłaś „mądrzejsza” i „bardziej interesująca”. Że byłam po prostu… wygodna”.
Poczułam do niej ukłucie litości, ale szybko zgasło ono na wspomnienie jej nóg na mojej kanapie.
„Nie chciałaś Ryana, Christino” – powiedziałam. „Po prostu chciałaś mi coś odebrać. Ale zapomniałaś, że ludzie to nie trofea. To fundamenty. A fundament Ryana był z piasku.
„A Alexander?” – zapytała drżącym głosem. „Czy on jest „prawdziwy”?”
„On jest najprawdziwszą osobą, jaką kiedykolwiek znałam” – odpowiedziałam. „Bo nie postrzega mnie jako „idealnego życia”, które można ukraść. Widzi we mnie partnerkę, z którą można budować.”
Christina osunęła się na blat, a jej jedwabna sukienka się pomarszczyła. Wyglądała na załamaną. „Ma rację. Nie jestem mądra. Nie jestem interesująca. Jestem po prostu… kobietą, która pomogła mu zrujnować życie.”
„Dokonałaś swoich wyborów” – powiedziałam, podnosząc torebkę. „Teraz musisz mieszkać w domu, który zbudowałaś. Mam nadzieję, że widok jest taki, jakiego chciałaś.”
Wyszłam z salonu i nie oglądałam się za siebie.
Leave a Comment