Nie wezwali pomocy.
Podjęli decyzję.
A po kolejnej długiej chwili…
Usłyszałam oddalające się kroki.
Trzask gałęzi.
Głosy cichnące.
Opuścili nas.
Noah mocno ścisnął moją dłoń.
Staliśmy nieruchomo przez prawie pięć minut.
Potem wyszeptał coś, co sprawiło, że całe moje ciało się napięło.
„Mamo… Wiedziałam, że dzisiaj coś zrobią”.
Zaschło mi w gardle.
„Co masz na myśli?” wyszeptałam ledwo słyszalnie.
Noah miał bladą twarz, ale jego głos był spokojny.
„Słyszałem, jak babcia rozmawiała z Carlą zeszłej nocy” – powiedział.
Świat stanął mi na głowie.
„Kiedy?” – zapytałam.
„W domku” – odparł. „Myśleli, że śpię”.
Ścisnęło mnie w żołądku.
„Co powiedzieli?”
Leave a Comment