Nie cała ścieżka.
Tylko ta część, na której stałam.
Luźna ziemia.
Pęknięte drewno.
Słupek bezpieczeństwa pękł.
Noah krzyknął.
Instynktownie go chwyciłam, ale już zsuwaliśmy się w dół.
Spadaliśmy po stromym zboczu – nie pionowo, ale wystarczająco stromo, by mocno uderzać w skały i ostre krzaki.
Świat zaczął wirować.
Potem wszystko ucichło.
Ból przeszył jedną stronę mojego ciała.
Przez chwilę nie mogłam oddychać.
Z góry usłyszałam westchnienie Patricii.
„O mój Boże!”
Ale nie brzmiała na zaskoczoną.
Wydawała się przygotowana.
Potem rozległ się głos Carli.
„Czy powinniśmy wezwać pomoc?”
Zapadła długa cisza.
Wtedy Patricia powiedziała coś, co zmroziło mi krew w żyłach.
„Nie. Jeśli upadniemy, to my też upadniemy”.
Leave a Comment