„Nie musimy tylko udowadniać, że to fałszywka” – powiedziała Ellen, stukając długopisem o biurko. „Musimy udowodnić, kto to wrzucił. Potrzebujemy analizy kryminalistycznej”.
Tego popołudnia zatrudniliśmy eksperta od kryminalistyki cyfrowej. Facet o imieniu Kevin, który wyglądał, jakby nie spał od tygodnia i porozumiewał się wyłącznie żargonem technicznym. Załadował film na ogromny monitor i zaczął go przewijać klatka po klatce.
„Tutaj” – powiedział Kevin, wskazując na znacznik czasu przy 0:14. „Zwróć uwagę na linię szczęki”.
Zwolnił tempo. Twarz Vivien poruszyła się, ale przez ułamek sekundy cień pod jej brodą nie poruszył się razem z nią. To było upiorne migotanie, cyfrowy szew pokazujący miejsce, w którym maska nie do końca przylegała do aktora.
„Artefakt mieszania” – mruknął Kevin. „I spójrz na tło. Widzisz poduszkę?”
Przybliżył obraz. Gdy „Vivien” na ekranie się zaśmiała, wzór na poduszce za nią odkształcił się i wrócił na swoje miejsce.
„Sztuczna inteligencja miała problem z głębią ostrości” – wyjaśnił Kevin. „To wymysł. Syntetyczna nakładka medialna”.
„Możesz to spisać?” – zapytałem.
„Mogę napisać oświadczenie pod przysięgą, które obroni się w Sądzie Najwyższym” – powiedział.
Mieliśmy dowód kłamstwa. Teraz potrzebowaliśmy źródła.
Złożyliśmy zawiadomienie na policję o nękaniu nieletniego i cyberstalkingu. Ponieważ ofiarą było dziecko, a szkody ucierpiały na skutek utraty przez niego perspektyw edukacyjnych, policja potraktowała sprawę poważnie. Wezwali platformę do udostępnienia logów przesyłania.
Zajęło to trzy tygodnie. Trzy tygodnie odmowy Vivien pójścia do szkoły. Trzy tygodnie codziennych telefonów babci June, żeby zapewnić Vivien, że nie wierzy w ani jedno jej słowo.
„Znam moją córkę” – powiedziała jej June. „Znam twoje serce. Żadna sztuczka komputerowa tego nie zmieni”.
Wtedy zadzwonił telefon.
„Mamy adres IP” – powiedziała Ellen. „Wskazujący adres zamieszkania w Lake Oswego”.
Dom Moniki.
Nawet nie korzystała z VPN-u. Była tak arogancka, tak pewna, że jestem tą samą bierną, przestraszoną młodszą siostrą, która po prostu się podda i wszystko przyjmie, że nawet nie zadała sobie trudu, żeby ukryć swoje cyfrowe odciski palców.
„Co chcesz zrobić?” zapytała Ellen.
Spojrzałam na Vivien, która siedziała przy kuchennym stole, odrabiając lekcje, zgarbiona, wciąż czekając na drugą szansę.
„Chcę, żeby krwawiła” – powiedziałam. „Z prawnego punktu widzenia”.
Nie tylko wysłaliśmy wezwanie do zaprzestania. Złożyliśmy wniosek o nakaz sądowy. Przekazaliśmy raport z badań kryminalistycznych i akta policji do Larkin Fellowship. Wysłaliśmy kopię do prawnika spadkowego babci June.
A potem pojechałam do rodziców.
Leave a Comment