„Więc cię zaniosę”.
I tak zrobił. Ku zaskoczeniu bywalców i przerażeniu jej ojca, Liam wziął Clarę w ramiona, niczym panna młoda. Czarna suknia powiewała wokół nich.
„Opuszczamy przyjęcie!” – krzyknął Liam do tłumu, niosąc ją z powrotem do ołtarza. „Cóż, częstujcie się tortem! Kosztował dziesięć tysięcy!”
Kilku przyjaciół Liama – tych, którzy znali prawdę, tych, którzy pomagali przy technice – zaczęło wiwatować. Powoli dołączali do nich inni. To były dziwaczne, chaotyczne oklaski, zrodzone z ulgi i czystego, filmowego szaleństwa chwili.
Gdy dotarli do ciężkich, dębowych drzwi, Marcus Sterling uniósł głowę. Wyglądał staro. Wyglądał na pustego.
„Clara!” – zawołał łamiącym się głosem.
Liam nie przestawał. Kopniakiem otworzył drzwi. Świeże morskie powietrze wdarło się do środka, oczyszczając zapach lilii.
„Nie oglądaj się” – szepnął do niej Liam.
„Nie oglądam się” – odparła Clara, chowając twarz w jego szyi.
Wyszli w szare popołudnie, zostawiając za sobą kaplicę, ojca i pusty ołtarz.
6. Zakończenie: Nowy Horyzont
Rok później
Z balkonu roztaczał się widok na Morze Śródziemne, a nie na Pacyfik. Woda była tu zaskakująco turkusowa, spokojna i ciepła. W powietrzu unosił się zapach drzew cytrynowych i soli morskiej, a nie lilii pogrzebowych.
Clara siedziała na żelaznym krześle, z nogą opartą na poduszce. Operacja w Zurychu zakończyła się sukcesem; utykanie ledwo dawało o sobie znać. Ale laskę trzymała w kącie pokoju – jako przypomnienie.
Na stole przed nią leżał list. Koperta była ostemplowana pieczęcią Zakładu Karnego Stanu. Pismo było postrzępione, chaotyczne. Vanessa.
To był już trzeci list w tym miesiącu. Clara nie otworzyła żadnego z nich.
Liam wyszedł na balkon, niosąc dwa espresso. Był opalony i rozluźniony. Zmarszczki napięcia, które przez pięć lat zdobiły jego twarz, zniknęły, wygładzone włoskim słońcem i spokojem życia w prawdzie.
Odstawił kawę i zobaczył list. Lekko zesztywniał, a jego instynkt opiekuńczy zapalił się.
„Znowu pisze?”
„Uparcie” – powiedziała Clara. Podniosła kopertę. Obracała ją w dłoniach.
Leave a Comment