Max nie przerwał gry. „I co z tego? Przeszkadzała mi.”
„Ma złamaną rękę, Max. I wstrząs mózgu.”
„Buuuu” – zadrwił Max, idealnie naśladując ton ojca. „Mój tata zapłaci za jej plaster. A teraz wynoś się, zasłaniasz telewizor.”
Richard zaśmiał się głośno, klepiąc się po kolanie. „To mój chłopak. Rekin w powijakach.”
Wstał i podszedł do mnie, nachylając się nad moją sylwetką. Pachniał drogimi wodami kolońskimi i poczuciem wyższości.
„Słuchaj, Eleno” – powiedział, a jego głos przeszedł w protekcjonalne mruczenie. „Wiem, że to trudne. Masz problem. Widzisz okazję, żeby zdobyć trochę gotówki. Dobrze. Wypiszę ci czek na pięć tysięcy. Potraktuj to jako prezent z wyrazami współczucia dla twojego dziecka. Weź go i przenieś ją do publicznej szkoły, gdzie jej miejsce. Jaka matka, taka córka. Obie nieudaczniczki”.
Spojrzałam na książeczkę czekową, którą wyciągał.
„Myślisz, że chodzi o pieniądze?” zapytałam cicho.
„Wszystko kręci się wokół pieniędzy, kochanie” – Richard mrugnął. „Dlatego siedzę na dużym fotelu, a ty stoisz tam, wyglądając, jakbyś robiła zakupy w Goodwill”.
Zrobiłam krok naprzód.
Max wstał z kanapy. Był duży jak na swój wiek, napędzany znęcaniem się i brakiem dyscypliny. Podszedł do mnie i mocno szturchnął mnie w pierś.
„Odwal się, stara wiedźmo” – warknął Max. „Mój tata finansuje tę szkołę. To ja ustalam tu zasady. Wynoś się, zanim cię do tego zmuszę”.
Dyrektor sapnął. „Max, proszę…”
„Zamknij się, Higgins” – warknął Richard. „Pozwól chłopakowi zająć się swoimi sprawami. Uczy się radzić sobie z pomocą”.
Cofnąłem się o krok po szturchnięciu. Spojrzałem na klatkę piersiową, gdzie dotknęły mnie dłonie chłopaka.
Napaść na funkcjonariusza sądowego.
To było przestępstwo. Nawet dla nieletniego to był ten bodziec, którego potrzebowałem.
„Właśnie popełniłeś błąd, Max” – powiedziałem cicho.
Rozdział 3: Dowody
Sięgnąłem do kieszeni. Richard przewrócił oczami.
„O Boże, dzwonisz na policję?” – prychnął. „Proszę bardzo. Komendant policji to mój kumpel od golfa. Gramy w każdą niedzielę. Wyśmieje cię z komisariatu”.
„Nie dzwonię na policję” – powiedziałem. „Tylko sprawdzam godzinę”.
Ale nie dzwoniłem. Stuknąłem palcem w ekran telefonu. Nagrywał. Nagrywało odkąd weszłam.
„Więc” – powiedziałam, patrząc na Richarda. „Żeby było jasne. Przyznajesz, że twój syn popchnął Lily? Że celowo wyrządził jej krzywdę?”
„Przyznaję, że mój syn wyraził swoją dominację” – poprawił ją arogancko Richard. „W tym świecie panuje zasada, że każdy zjada psa, Eleno. Jeśli twoja córka łatwo się łamie, to jej wina. Max jest liderem. Liderzy psują rzeczy”.
Leave a Comment