Kapitan Rourke dołączył do niej przy wejściu. „Wszystko w porządku?”
„Próbowali mi zaproponować kontrakt”, powiedział. „Wątpliwa oferta”.
Westchnął. „Obierają sobie za cel wybitnych pilotów. Nie jesteś pierwsza”.
„Ale to ja mogę odmówić” – powiedziała Elara.
Rourke uśmiechnął się. „Dlatego wciąż latasz”.
Gdy noc dobiegła końca, Elara znów wyszła.
Apacz stał na trawniku, oświetlony światłami posiadłości, potężny i majestatyczny – zupełne przeciwieństwo kruchej dziewczyny ze zdjęcia w albumie szkolnym.
Jej załoga czekała. Jeden z nich zapytał: „Czy jest pani gotowa do startu?”.
„Tak” – odpowiedziała, wsiadając. „Chodźmy do domu”.
Apacz wzbił się w niebo, a powietrze z jego wirników spłaszczyło trawę.
Goście ze zdumieniem obserwowali, jak samolot się wznosi – sylwetka Elary malowała się w delikatnym świetle kokpitu.
Nie odeszła w gniewie. Odeszła triumfalnie.
Nie po to, by udowodnić innym, że się mylą – ale dlatego, że on już się sprawdził.
Jego przeszłość już go nie definiowała. Jego przyszłość należała do niego.
I teraz pozostało prawdziwe pytanie: dokąd zaprowadzi teraz podpułkownika Whitmore’a Elary odwaga?
Leave a Comment