Elara podjęła decyzję. „Dorianie, pilnuj sali. Pójdę za tobą”.
Wyszła na zimne powietrze. Trawnik, wciąż przytłoczony lądowaniem Apaczów, ciągnął się w mrok.
Mężczyzna był już w połowie ogrodu, kierując się w stronę drogi dojazdowej.
Puls Elary uspokoił się – znajomy spokój rutyny bojowej. Dziewczyna, którą kiedyś drwili, zostałaby w środku.
Ale podpułkownik Whitmore Elara nie była tą dziewczyną. Kierowała swoje kroki w ciemność.
Ale dlaczego ktoś powiązany z podejrzaną firmą konsultingową w dziedzinie obrony pojawił się na jej spotkaniu… i co próbowali ukryć?
**CZĘŚĆ 3**
Elara poruszała się z precyzją wprawioną w ruch na osiedlu.
Słaby zapach paliwa Apaczów w nocnym powietrzu mieszał się z ziemistym aromatem Ogrodów Cascadia.
Przed nią mężczyzna – po czterdziestce, o wysportowanej sylwetce, w garniturze zbyt formalnym jak na spotkanie – szedł energicznie, zerkając w tył, by rozejrzeć się po okolicy.
Nie spodziewał się, że ktoś go śledzi. błąd. Kiedy Elara skróciła dystans, powiedział głośno: „Już wychodzisz?”.
Zatrzymał się, sztywny jak żołnierz szykujący się do starcia. Powoli się odwrócił.
„To podpułkownik Whitmore Elara” – powiedział, jakby znał już jej stopień. „Nie przyszedłem, żeby sprawiać kłopoty”.
„To dlaczego tu jesteś?” – zapytała Elara.
Posłał jej uprzejmy uśmiech, który nie sięgnął jego oczu. „Żeby nawiązać kontakty”.
„Nikt nie przychodzi na zjazd absolwentów, żeby rekrutować żołnierzy” – odparła Elara. „Zwłaszcza z organizacji, którą obserwuje Departament Obrony”.
Wyraz jego twarzy się zmienił – na chwilę uświadomił sobie, że to nie jest naiwna dziewczyna, której się spodziewał.
„Elaro” – powiedział, porzucając formalny ton – „jesteś bohaterką. A bohaterowie przyciągają uwagę”.
„To nie jest odpowiedź”.
Wypuścił powietrze, postanawiając zmienić kierunek.
„Reprezentuję organizacje, które cenią ludzi takich jak ty. Ludzie, których… potencjał wykracza poza ramy tradycyjnych ścieżek wojskowych”.
„Rozumiem” – powiedziała Elara. – „To zaproszenie”.
Podszedł bliżej, ściszając głos. „Zdobyłeś zaszczyty, których Marynarka Wojenna nie może w pełni uszanować.
Moi klienci wiedzą. Chcą rozmawiać o możliwościach”.
„Twoi klienci?” – zapytała Elara. – „A może ci, którzy po cichu próbują nakłonić żołnierzy do zawarcia wątpliwych kontraktów?”
Zamarła. Ta wiedza ją zaskoczyła.
Leave a Comment