„Redukcja etatów” – powiedział mój dyrektor generalny, jakby moja kariera była luźną nicią, którą może przeciąć i zapomnieć.

„Redukcja etatów” – powiedział mój dyrektor generalny, jakby moja kariera była luźną nicią, którą może przeciąć i zapomnieć.

Wpatrywał się we mnie z niedowierzaniem.

„Ty to zrobiłeś” – powiedział.

Cichym głosem.

„Ty to zrobiłeś”.

Pochylił się do przodu.

„Myślisz, że teraz jesteś ode mnie lepszy?”

„Nie” – powiedziałem.

„Chyba jestem gotowy, żeby ci się przydać”.

Wykrzywił usta.

„Wracaj.

Rozwiąż to.

Powiedz im, żeby przestali”.

O mało nie parsknąłem śmiechem z powodu tej nieuprzejmości, ale powstrzymałem się.

„To tak nie działa”.

Głos Granta zmienił się w syk.

„Jesteś mi coś winien”.

Recepcjonista spojrzał na klawiaturę, jakby to miało sprawić, że zniknie.

Spojrzałem Grantowi prosto w oczy.

„Dałem ci trzy lata.

Noce.

Weekendy.

Rozwiązania, których żądałeś.

Rozpadasz się jak śmieć.

back to top