Wpadł jak burza.
Oskarżył mnie o odgrywanie bohatera.
Spojrzał na zakupy jak na dowód.
Potem otworzył lodówkę.
I zobaczył to.
Po tym przestał krzyczeć.
Po prostu tam stał.
I coś w nim pękło.
„Nie powiedział, że jest aż tak źle” – mruknął.
„Nie chciał być ciężarem” – odpowiedziałam.
Cisza.
Potem niespodziewanie zapytał:
„Straciłaś przez to pracę?”
„Tak”.
Wyraz jego twarzy się zmienił.
Nie spodziewał się takiej ceny.
Prawie nikogo.
Kiedy internet się dowiedział
Tej nocy mój telefon zawibrował.
Zdjęcie.
Leave a Comment