Monety w plastikowej torbie

Monety w plastikowej torbie

Ale pojechałem z powrotem na jego ulicę.

Zapukałem.

Nie było odpowiedzi.

Żołądek mi się ścisnął.

Otworzyłem drzwi.

Wciąż siedział w fotelu.

Siwy. Blady. Wyglądał jeszcze mniej niż wcześniej.

„Znowu przykręciłem ogrzewanie” – wyszeptał. „Boję się rachunku”.

Zjadł pół banana.

Pół.

W kraju, w którym miliarderzy wystrzeliwują rakiety dla zabawy.

Zapytałem o jego rodzinę.

Wspomniał o swoim synu, Eddiem.

Powiedział, że nie chce mu „przeszkadzać”.

Znalazłem jego numer w małym notesie adresowym

w.

Kiedy zadzwoniłam, odpowiedział jednym słowem:

„Co?”.

Nieufność.

Obrona.

Strach przeplatany gniewem.

„Źle się czuję” – powiedziałam.

Wszedł.

back to top