Serce Claire waliło jak uwięziony ptak. Karta MicroSD była w paczce gum do żucia w torebce, tuż u jej stóp.
„Nie” – szlochała. „Po prostu mnie pocałował i wyszedł. Spieszył się”.
Sterling zmrużył oczy. Spojrzał na ochroniarzy.
„A dziewczynka?” – zapytał, kiwając głową w stronę Lily, która kuliła się w drzwiach. „Dał jej coś? Zabawkę? List?”
Claire zamarła.
„Tylko kanapkę z masłem orzechowym” – skłamała drżącym głosem. „Dlaczego?”
Sterling uśmiechnął się. To był przerażający, zębaty uśmiech.
„Sprawdźcie plecak dziecka” – rozkazał strażnikom. „I sprawdźcie torebkę żony”.
3. Ucieczka
W pomieszczeniu natychmiast zapanowała cisza. Pozory uprzejmości wyparowały.
Jeden ze strażników podszedł do Lily. Drugi schylił się, żeby złapać torebkę Claire.
Myśli Claire szalały. Miała kilka sekund.
„Nie dotykaj jej!” wrzasnęła Claire, rzucając się między strażnika a Lily.
„Pani Carter, proszę się odsunąć” – warknął strażnik, sięgając po jej ramię.
Claire nie odsunęła się. Zrobiła jedyne, co przyszło jej do głowy.
Złapała ceramiczny kubek z gorącą kawą z biurka Ethana – „Najlepszy Tata na Świecie” – i chlusnęła wrzątkiem prosto w twarz strażnika.
„Aaargh!” krzyknął strażnik, zaciskając oczy i cofając się na oślep.
W chaosie Ethan przechylił się na bok, przewracając krzesło i uderzając w nogi drugiego strażnika, który upadł na podłogę.
„Uciekaj, Claire!” krzyknął Ethan z podłogi, szarpiąc się z więzami. „Idź do domku! Pamiętaj o naszej rocznicy!”
Domek. Ich rocznicowa wycieczka do Poconos. Schowali zapasowy klucz pod luźnym kamieniem przy ganku. To był kod. Wynoś się. Schowaj się.
Claire chwyciła Lily za rękę i torebkę. Nie obejrzała się. Wybiegła za drzwi.
„Zamknijcie budynek!” krzyknął za nią Sterling. „Nikt nie wychodzi! Załatwcie mi tę kobietę!”
Claire pobiegła. Zrzuciła buty z nóg i pobiegła boso po pluszowym dywanie w korytarzu. Dotknęła drzwi klatki schodowej akurat w momencie, gdy winda otworzyła się z brzękiem, ukazując kolejnych strażników.
„Hej! Stój!”
Claire zatrzasnęła ciężkie drzwi przeciwpożarowe i zablokowała klamką krzesło. Sekundę później usłyszała, jak ciężkie ciała uderzają w nie.
„Mamo, boję się!” krzyknęła Lily, potykając się, gdy Claire ciągnęła ją po schodach.
„Wiem, kochanie. Teraz gramy w grę” – wysapała Claire, pokonując po dwa stopnie naraz. „Musimy być szybcy. Jak superbohaterowie”.
Zbiegli po dwunastu piętrach. Claire paliły płuca. Miała posiniaczone stopy. Ale się nie zatrzymała.
Wypadli z parteru wyjściem ewakuacyjnym w alejkę za budynkiem.
Jej SUV stał zaparkowany dziesięć metrów dalej.
Leave a Comment