Anioł Piekieł znalazł umierającą policjantkę w deszczu — około 50 motocyklistów przybyło i zszokowało miasto

Anioł Piekieł znalazł umierającą policjantkę w deszczu — około 50 motocyklistów przybyło i zszokowało miasto

Wysiadł mężczyzna w płaszczu przeciwdeszczowym, unosząc ręce, by wszyscy mogli je zobaczyć. Uśmiechnął się, jakby był przyzwyczajony do posłuszeństwa.

„Dobry wieczór” – powiedział. „Panowie, komplikujecie sprawę”.

Ethan wstał, deszcz spływał mu po brodzie. „Zabawne. My też tak myśleliśmy”.

Wzrok mężczyzny powędrował na policjanta. „On nie powinien być z wami”.

„On powinien być w szpitalu” – odparł Ethan.

Ratownik medyczny podniósł wzrok. „Potrzebujemy sześćdziesięciu sekund, bo się wykrwawi”.

Mężczyzna westchnął

, prawie znudzony. „To pech”. Uniósł rękę.

Wtedy Ethan usłyszał metaliczny klik za sobą.

Kolejny motocykl. Kolejny SUV. Bliżej.

Cisza. Pułapka.

Rafe zaklął pod nosem. „Zamknęli nas”.

Ale nikt się nie ruszył. Nikt się nie złamał. Wtedy stało się coś nieoczekiwanego.

W oddali wyły syreny – nie jedna, ale wiele. Czerwone i niebieskie światła zalały drugi koniec Main Street.

Uśmiech mężczyzny zniknął. Ethan zmarszczył brwi. Nie zadzwonił do nich.

Ratownik medyczny sprawdził jego nadgarstek. „To nie my”. Mężczyzna w płaszczu przeciwdeszczowym cofnął się w kierunku SUV-a. „To jeszcze nie koniec”.

Zanim zdążył się cofnąć, w polu widzenia pojawił się pierwszy radiowóz. Potem kolejny. Potem trzeci.

SUV zniknął w deszczu, gdy policjanci wyszli z uniesionymi pistoletami – a potem się zatrzymali.

Pięćdziesięciu motocyklistów. Helikopter. Ranny oficer wzbijający się w powietrze.

Starszy kapitan wystąpił naprzód, mrużąc oczy na widok Ethana. „Co ty tu, do cholery, robisz?”

Ethan patrzył, jak oficer – Claire Monroe, której imię widniało teraz na podartym materiale – wznosi się w stronę helikoptera.

„Ratujemy jej życie” – powiedział po prostu.

Kapitan przyglądał jej się przez dłuższą chwilę. Potem opuścił broń.

back to top