Ale w pudełku nie było pieniędzy, tylko dowodów – i gdy tylko to sobie uświadomił, czarujący mąż zniknął.
Palce Ethana zawisły nad kopertą, jakby chciał ją złapać, schować albo połknąć.
Jego wzrok powędrował ku Lenie, potem ku matce, a w jego spojrzeniu pojawiło się coś więcej niż tylko zaskoczenie.
„Co to jest?” – zapytał.
Lena nie odpowiedziała od razu.
Serce waliło mu w uszach.
Jeszcze nawet nie otworzył koperty – nie dlatego, że nie chciał, ale dlatego, że odkładał ją na chwilę, żeby złapać oddech, nie być wyczerpanym pracą i nie mieć Ethana, który by się nad nim nie czaił.
Powiedział sobie, że może poczekać.
Nie mógł już dłużej czekać.
Marjorie pochyliła się do przodu i zmrużyła oczy, patrząc na pismo.
„Daj mi to”.
Ethan przesunął kopertę w jego stronę.
„Prawdopodobnie tylko dramatyczna uwaga.
Twój dziadek mnie nie lubił”.
Głos Leny brzmiał mocniej, niż czuła.
„On ledwo cię zna”.
„To nieprawda” – odparł Ethan.
„Ufał.
Nie ufał mi, bo napchałaś mu głowę bzdurami”.
Leave a Comment