„Proszę pani, to poważny zarzut”.
„Mam nagranie” – powiedziałam spokojnym głosem.
„I podejrzewam, że próbuje sprowadzić do mojego domu nieznane dziecko, aby manipulować opieką i prawem własności”.
Zaprowadzono mnie do pokoju przesłuchań.
Detektyw – detektyw Monroe – odtworzył nagranie dwa razy, a jego twarz z każdą kolejną linijką robiła się coraz bardziej ponura.
Kiedy skończyła, spojrzała na mnie.
„Czy ma pani jakieś dokumenty prawne, do których mąż mógłby mieć dostęp?” – zapytała.
„Tak” – wyszeptałam.
„Sejf.
A pani właśnie powiedziała, że chce go otworzyć, kiedy spałam”.
Monroe skinęła głową.
„W takim razie potraktujemy to jako bezpośrednie zagrożenie” – powiedziała.
„Możemy zapewnić monitoring i ochronę do czasu odzyskania dokumentów.
Powiadomimy panią również o wydaniu nakazu ochrony w nagłych wypadkach”.
Mój telefon znowu zawibrował.
Daniel.
Właśnie dzwoniłeś.
Monroe uniósł rękę.
„Włącz głośnik” – powiedział cicho.
Odebrałam z zaciśniętym gardłem.
„Halo?”
Głos Daniela był cichy i ostrożny.
„Cześć” – powiedział.
„Obudziłem się, a ciebie nie było.
Wszystko w porządku?”
Przełknęłam ślinę.
„Właśnie wracałam do domu na lunch” – powiedziałam neutralnym tonem.
Pauza – zbyt długa.
Potem Daniel cicho się zaśmiał.
„Naprawdę?
Leave a Comment