„W porządku.
Możesz to zapisać?
Masz dostęp do swoich wspólnych kont?”
Ścisnęło mnie w gardle.
„Mark się nimi zajmuje.”
„Oczywiście, że tak” – powiedziała Lena, bez urazy.
„Masz własne pieniądze?”
„Mam kartę kredytową.”
„To nie wystarczy” – powiedziała.
„Idź do banku i wypłać gotówkę, jeśli możesz.
Jeśli twoje nazwisko widnieje na koncie, masz do niej prawo”.
Wpatrywałam się w przesuwane drzwi supermarketu, w ludzi wchodzących i wychodzących z wózkami sklepowymi, nieświadoma, że moje małżeństwo właśnie legło w gruzach.
„Lena” – wyszeptałam – „a co, jeśli się mylę?”
„Nie mylisz się co do reakcji swojego ciała” – odpowiedziała.
„Złapał mnie.
Próbował mnie do czegoś zmusić.
Leave a Comment