„Nie zadzwonisz do Daniela” – rozkazałam, odwracając się do przerażonych przyjaciółek. „Nie przesuniemy ceremonii. Nie zadzwonimy do butiku”.
„Emma, twoja suknia zniknęła!” – krzyknęła Sarah, a w jej oczach pojawiły się łzy frustracji. „W czym weźmiesz ślub?”
Uniosłam tęczową perukę i jaskrawoczerwony nos. Poczułam niebezpieczny, elektryczny dreszcz przeszywający kręgosłup.
„Mam na sobie dokładnie to, co przyniosła mi Patricia”.
Rozdział 2: Transformacja
„Zupełnie postradałaś zmysły” – wyszeptała Sarah, cofając się ode mnie, jakby szaleństwo było zaraźliwe.
„Nigdy w życiu nie byłam tak zdrowa psychicznie” – odpowiedziałam, rzucając spodnie klauna na antyczny, aksamitny szezlong.
Moje druhny wybuchnęły chóralnym, chaotycznym protestem. Prawie wibrowały z paniki. Nie możesz tak iść do ołtarza. Wszyscy będą się śmiać. Zdjęcia zostaną zrujnowane. Będziesz wyglądać jak idiotka.
„Dlaczego nie?” – odparłam, a mój głos przebił się przez ich histerię. „Patricia zadała sobie ogromny trud, żeby znaleźć kostium klauna w moim rozmiarze. Zorganizowała napad, podmieniła torby i dostarczyła je z uśmiechem. Chce mi zepsuć dzień. Minimum, co mogę zrobić, to przyjąć jej hojny prezent”.
„Ale wszyscy zobaczą!” – krzyknęła jedna z moich druhen, Maya.
„Dokładnie” – powiedziałam, a kąciki moich ust uniosły się w dzikim, drapieżnym uśmiechu. „Wszyscy zobaczą. Każda z jej snobistycznych koleżanek z klubu golfowego. Wszyscy będą dokładnie wiedzieć, co zrobiła. Jeśli zapłaczę, wygra. Jeśli odwołam, wygra. Jeśli schowam się w sukience o trzy rozmiary za dużej, wygra. Nie pozwolę tej kobiecie odebrać mi godności. Wychodzę dziś za mąż za Daniela i zrobię to w kostiumie klauna”.
Sara wpatrywała się we mnie przez długą, bolesną chwilę. Zuchwałość tego planu wisiała w powietrzu, ciężka i odurzająca. Powoli panika w jej oczach zniknęła, zastąpiona mrocznym, nikczemnym błyskiem. Zaczęła się uśmiechać.
„Mówisz poważnie” – wyszeptała Sarah. – „To… to najdziksza rzecz, jaką kiedykolwiek słyszałam”.
Leave a Comment