W gabinecie Vanessy panowała cisza, która miała uspokajać pacjentów – łagodna muzyka instrumentalna, mała fontanna w kącie.
To nie działało na mnie.
Przekonałam się, że cisza może być bronią albo sceną.
Vanessa wykorzystała obie te rzeczy przeciwko mojej córce.
„Lauren” – powiedziała ostro Vanessa, uśmiechając się skrępowana, jakby pociągnięta za sznurki.
„Co ty tu robisz?”
Jej menedżerka, kobieta w granatowej sukience z plakietką z napisem KAREN HOLMES, wyszła zza lady.
„Wszystko w porządku?”
Skinęłam głową.
„Przyszłam porozmawiać o czymś, co Vanessa zrobiła z moją nieletnią córką”.
Oczy Vanessy rozbłysły.
„Nie rób tego tutaj”.
„Zrobiłaś to tam” – powiedziałam i sięgnęłam po telefon.
„Na Facebooku. Publicznie”.
Ka
Holmes spojrzał na nas.
„Proszę pani, jeśli to sprawa osobista…”
„Tak” – powiedziałam.
„A stało się to publiczne, bo Vanessa to upubliczniła”.
Leave a Comment