„Bo za każdym razem, gdy próbowałam się czymś podzielić, mama robiła z tego nauczkę, dlaczego nie jestem wystarczająco dobra”.
Wzrok Brielle szybko stwardniał, jakby chciała odzyskać kontrolę.
„To niesprawiedliwe”.
„Naprawdę?”
Otworzyłam teczkę na biurku: jej CV, jej podanie, jej referencje.
„Brielle, aplikowałaś na stanowisko dyrektora marketingu. Czy ty w ogóle wiesz, na czym tak naprawdę polega ta praca?”
„Tak”, warknęła. „Marketing. Marka. Strategia”.
— To stanowisko jest dla kogoś, kto zarządzał zespołami, budżetami, dostawcami i kampaniami pod presją.
— Twoja ostatnia praca to koordynator przez dziesięć miesięcy.
Otworzyła usta, a potem je zamknęła.
— Szybko się uczę.
— Nie wątpię w to — powiedziałem.
— Ale jest problem: posłużyłeś się jedną z koleżanek mamy jako referencją i wymieniłeś zadania, których tak naprawdę nie wykonałeś.
— I twierdziłeś, że biegle władasz hiszpańskim.
Brielle odwróciła wzrok.
— Ja… uczyłam się tego w liceum.
— To nie jest biegłość — powiedziałem spokojnie.
— Przesada to jedno.
— Kłamstwo to drugie.
Jej nozdrza się rozszerzyły.
— I co z tego? Próbujesz mnie upokorzyć? To twoja zemsta za to, że mama źle o tobie mówiła na grillu?
Spojrzałem jej prosto w oczy.
— To nie jest zemsta.
„To jest biznes”.
Leave a Comment