„Przed nami są dwaj mężczyźni z dzieckiem w torbie podróżnej.
Nie zgaduję.
Widziałem to”.
Uśmiechy pary zbladły.
Mężczyzna wyjął telefon.
„Nie ma tu zasięgu”.
„Wiem” – powiedział Ethan.
„Chodźmy do początku szlaku.
Chodź z nami.
Teraz”.
Na parkingu przy szlaku Ethan pobiegł do małego kiosku informacyjnego i otworzył budkę alarmową.
Palce mu drżały, gdy wybierał numer.
Kiedy się odezwał, jego głos stał się upiornie spokojny – dokładna lokalizacja, opisy, kierunek, w którym zmierzali, torba podróżna, radio.
Potem powiedział coś, co sprawiło, że spojrzałam na niego.
„Używają częstotliwości, z której często korzystają prywatne radia ochroniarskie” – powiedział dyspozytorowi.
„A ten mężczyzna z bliznami chodzi, jakby miał starą kontuzję kolana”.
Kiedy się rozłączył, złapałam go za ramię.
„Skąd wiesz?”
Twarz Ethana się ściągnęła.
Leave a Comment