Podczas wędrówki z moim mężem i naszą pięcioletnią córką, mój mąż nagle zatrzymał się i rozejrzał nerwowo dookoła.

Podczas wędrówki z moim mężem i naszą pięcioletnią córką, mój mąż nagle zatrzymał się i rozejrzał nerwowo dookoła.

Brzmiało jak dziecko próbujące powstrzymać płacz.

Moje płuca zapomniały, jak działać.

Delikatnie zakryłem dłonią usta Lily, modląc się, żeby nie jęknęła.

Jej drobne ciało zadrżało w moim uścisku.

Wzrok Ethana pozostał na mężczyznach.

Liczył – kroki, odległość, linię wzroku – jak ktoś, kto robił to już wcześniej.

Mężczyźni zatrzymali się przy zakręcie, gdzie drzewa rosły gęściej.

Mężczyzna z radiem znowu cicho przemówił.

Drugi mężczyzna z jękiem postawił torbę na ziemi.

Torba się poruszyła.

Widziałam, jak zamek lekko drgnął, jakby ktoś go pchał od środka.

Ethan nachylił się do mojego ucha.

„Nie ruszaj się” – wyszeptał.

„Jeśli nas usłyszą, zejdą ze szlaku i będą szukać w krzakach”.

„Kim oni są?” – spytałam bezgłośnie.

Zacisnął szczękę.

„Jeszcze nie wiem” – wyszeptał.

back to top