„To prawda” – powiedział.
„Pani Carter, prawnik mamy nam to dał”.
Ścisnął mi się żołądek.
„Ethan…” – wyszeptałam, nie wiedząc, że przyniósł to ze sobą.
Próbowałam go chronić.
On chronił mnie.
Ręka mojej matki drżała, gdy podnosiła drugą stronę.
Jej oczy szybko ją przeskanowały, potem jeszcze szybciej – i nagle znieruchomiały.
Otworzyła szeroko usta.
„Nie” – wyszeptała.
„Nie, nie…”
Głos Vanessy załamał się, teraz pełen paniki.
„Dlaczego tu są prawnicy? Co zrobiłaś?”
Ethan lekko przechylił głowę na bok, jakby autentycznie zaskoczony jej oburzeniem.
„Nic nie zrobiłem” – powiedział cicho.
„Zrobiłaś”.
Wskazał na błyszczące zdjęcie.
Leave a Comment