Zbyt jasny. Zbyt idealny. Zbyt wypolerowany.
Matteo Alvarez stał na skraju rozległego ogrodu za posiadłością Langstonów, trzymając w dłoni miskę z wodą gazowaną i udając, że nie czuje się nie na miejscu.
Słońce odbijało się od kryształu i płótna, jakby cała scena została wyreżyserowana na okładkę magazynu.
W powietrzu unosił się kosztowny śmiech – uprzejmy, opanowany, wybiórczy.
I oto był.
Leave a Comment