Ethan przerwał mu, nie patrząc na niego.
„Cole, nie”.
„Jesteś tu, bo myślałeś, że możesz robić, co chcesz na moim ślubie, a mój brat cię posłucha”.
„Myliłeś się”.
Ścisnął mi się żołądek, gdy powiedział „mój brat”.
Ethan mnie nie oskarżał – bronił mnie publicznie przed pełną salą.
Wydawało się to niewiarygodne.
Vanessa krzyknęła: „Wrobiłeś mnie!”
Ethan skinął głową.
„Wrobiłeś mnie”.
„Właśnie przestałem cię bronić”.
Nagle Sabrina wyrwała Ethanowi mikrofon z ręki.
Ręce jej się trzęsły, ale oczy płonęły gniewem.
„Dobrze” – syknęła do mikrofonu.
„Chcesz, żebym ci powiedziała prawdę?”
„Nie byłam nawet twoim pierwszym wyborem!”
W sali wybuchły wiwaty.
Twarz Ethana się nie zmieniła.
Cofnęła się o krok, pozwalając mu mówić, obserwując, jak sala odwraca się od kłamstw niczym niepowstrzymana fala.
Zostałem w bezruchu, zdając sobie sprawę, że „główny wątek” nie dotyczył tylko Cole’a i Vanessy.
Chodziło o zniszczenie całej siatki zamieszanej w oszustwo, na oczach wszystkich.
Wtedy Ethan pochylił się i szepnął:
Leave a Comment