Uniósł wzrok, w jego oczach błysnęła pół sekundy nadziei.
Potem zobaczył koperty.
„Co to jest?”
Wpatrywałam się w niego.
„Gdzie się podziały te pieniądze?”
Jego wzrok powędrował w stronę Diane.
Lekki ruch.
Ale zdradził wszystko.
Ten sam odruch, który zawsze miał: patrzył na mamę, zanim odpowiedział.
Odwróciłam się do niego.
„Ile wziąłeś?”
Twarz Diane stwardniała.
„Co?”
„Ile?”
Pani Bennett otworzyła swoją teczkę.
„Pani Carter, jedno ze zgłoszonych kont zawiera liczne przelewy na rzecz odbiorcy o inicjałach „D.H.” oraz wypłaty gotówki, które pokrywają się z datami zaległych rat kredytu hipotecznego”.
Diane uniosła brodę.
„Nie mogą tego udowodnić”.
Twarz pani Bennett pozostała beznamiętna.
„Nazwisko odbiorcy jest takie samo jak pani pełne imię i nazwisko, Diane Hughes. Bank potwierdził, że konto należy do pani”.
Leave a Comment